W poszukiwaniu nosidła idealnego – WrapTai Lenny Lamb.

Odkąd mam na stanie coraz cięższego toddlera, któremu nie każda już chusta daje radę, intensywnie rozglądam się za nosidłem „idealnym”. Takim, które będzie wystarczająco nośne i jednocześnie szybkie i wygodne w użyciu. 16-miesięczniak, to nie wiotki noworodek, sztukę ucieczki ze wszelkiej maści nosideł i chust ma już opanowaną znakomicie. Dzisiaj pokażę Wam nosidło szyte z chusty –  WrapTaia firmy Lenny Lamb

Continue reading

Jeśli nie chcesz mojej zguby, DidyTai spraw mi luby!

Są takie dni w życiu każdej chustomamy, że choćby za przeproszeniem skały srały Dziecko nie współpracuje i próby zawiązania go w chuście spełzają na niczym. A wyjść z domu trzeba. W takich momentach przydaje się nosidło. Dzięki uprzejmości sklepu CarryLove miałam przyjemność, przez tydzień testować nie byle jakie nosidło bo pięknego DidyTai firmy Didymos, szytego w 100% z chusty Lisca Minos.

Continue reading

Dzień Dziecka książkami stoi.

Oto mój wielki coming-out. Jako dziecko i młoda dziewczyna byłam strasznym molem książkowym. Lubiłam zagrzebywać się w łóżku i do późnych godzin nocnych czytać wspaniałe historie, którymi żyłam potem przez wiele dni, miesięcy… Niektóre utknęły we mnie na lata, by stać się podstawą mojego dzisiejszego podejścia do życia.

Continue reading

Wyprawkowe niewypały, czyli 10 rzeczy, którymi wzgardził Dżulian.

Oto ja, będąc w jeszcze nie za bardzo zaawansowanej ciąży, dziarsko zasiadłam przed komputerem by zrobić szeroko zakrojony research internetowy i zdecydować, co temu mojemu Potomkowi będzie niezbędne od pierwszych dni życia. I w ten sposób w domu wylądowały drogami kurierskimi stosy tak zwanego gruzu. Ciekawi co z tego nie zostało zaakceptowane przez książęce jestestwo mojego Syna?

Continue reading

Łatwe, proste i przyjemne gotowanie posiłków niemowlęciu.

Jeszcze długo, długo, dłuuuuugo przed rozszerzeniem diety Julkowi, bardzo ambitnie postanowiłam przygotowywać mu posiłki sama. Nie mam oczywiście nic przeciwko tak zwanej diecie słoiczkowej – wydaje mi się ona po prostu mało ekonomiczna (80g słoiczek marchewki kosztuje 3 zł, także ten….:D) dodatkowym argumentem przemawiającym za samodzielnym kucharzeniem jest fakt, że jednak faktycznie wiem co je moje dziecko.

Continue reading