Komórka.

Mądrzy naukowcy mówią, że w ciągu 7 lat, każdy człowiek wymieni wszystkie komórki w swoim ciele na nowe.

Tak działa ludzkie ciało.

A jak działa ciało matki?

Rok temu o tej porze, leżałam już na sali poporodowej z maleńką Jagodą u boku, nieświadoma, że rozpoczęły się już we mnie zmiany, których się nie spodziewam. Przecież już mam jedno dziecko, co może mnie zaskoczyć? Co nowego może się wydarzyć?

Ale ona mnie zmieniła. Dzień po dniu, zbudowała mnie na nowo, komórka po komórce, cegiełka po cegiełce. Nie pamiętam już kim byłam zanim się pojawiła. Miało być 7 lat, jej wystarczył tylko rok.

To nie moja miłość się zmieniła, bo miłość, która się zmienia, nie jest miłością, lecz zmieniła mnie Ona, cicho i delikatnie, jak lekki wiatr, który porusza zasłonami o poranku, jak zapach dzikich kwiatów skrytych w trawie, których nie widzisz, lecz czujesz. Sprawiła, że muzyka w środku mnie, znowu jest słyszalna, przypomniała, że nie ma na co czekać, nie ma co się szykować do życia, bo marnując czas na przygotowania, na kalkulowanie ryzyka, ono nam po prostu przeminie, przecieknie przez palce, tak jak ten pierwszy rok z Nią.

Wyłuskała moją twarz z masek – dla świata noszę ich wiele – Ona przejrzała każdą. Przejrzała i przypomniała, że mam wokół siebie ludzi przy których mogę tę kolekcję schować gdzieś głęboko.

Mówiłam sobie rok temu na porodówce – „Zapamiętaj ten dzień, bo jest początkiem NA ZAWSZE” – jest obietnicą, nagrodą – za tyle lat spędzonych w samotności, szansą na decyzję by wreszcie odciąć się od przeszłości. Przecięta pępowina lecz związane dwie dusze na zawsze związkiem silniejszym niż małżeństwo, niż najbardziej namiętny romans. To rodzaj uzależnienia i niewolnictwa, jednak jakimś cudem przecina wszelkie więzy, które wydają się krępować człowieka w życiu. Ona świętuje dziś dzień swoich urodzin, ja świętuję podjętą decyzję, ryzyko.

Choć wydawało mi się, że nic mnie nie zaskoczy ostatni rok nauczył mnie wiele o życiu i miłości i nawet jeśli bym mogła, nie cofnęłabym tych wszystkich rzeczy, które poszły nie po mojej myśli, nie wymieniłabym doświadczeń nieważne jak bolesnych – bo to one doprowadziły Nas jako rodzinę tu gdzie teraz jesteśmy.

Odmieniła moje serce na najgłębszym poziomie pojedynczej komórki, w niemierzalnych czasem krótkich chwilach jasności wskazała słowo, które uwalnia od bólu i ciężaru życia – to słowo to miłość – miłość, którą w ogniu macierzyństwa przekuwa się w odwagę, spokój i siłę.

A ta siła jest magiczna.

Dzisiaj świętując ten dzień obiecuję sobie, zawsze pamiętać, że teraz jest ten czas by lśnić. Teraz jest ten czas by latać. To już, teraz, zaraz gdy marzenia są na wyciągnięcie ręki a okazje takie, które już nigdy się nie powtórzą. To mała zmiana, która zaczyna się na poziomie jednej komórki, by w rok przekształcić Cię w człowieka, którym zawsze chciałeś być. Człowieka, który wierzy, że to jego świat, jego miejsce, w którym coś znaczy i w którym wciąż tyle rzeczy do odkrycia, zdobycia.

Dziękuję Ci Córko za tę jedną komórkę, za którą zmieniły się miliony innych bym dziś mogła być dla Ciebie, taką, jaką zawsze chciałam być.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s