Głodna matka to wściekła matka – czyli jak zdrowo i racjonalnie się odżywiać z dzieckiem na ręku cz.1

Niektórym wydaje się, że obecna moda na bycie fit, na diety, kaloryfery i pośladki a’la J.Lo to domena płytkich pań, które świecą tyłkami na Instagramie. Nie dla mnie. Dla mnie to nie moda, zajęłam się trenerstwem dlatego, że chciałabym wpływać na czyjś styl życia, zmieniać nastawienie kobiet na stałe. Pokazać, że nie ma w tym nic płytkiego ani powierzchownego. Jeśli podejdzie się do tematu na poważnie.

Często po porodzie stajemy nagle twarzą w twarz z górą wymagań. Nie są to tylko wymagania otoczenia, ale również te, które stawiamy same sobie, niestety często są one odbiciem tego co widzimy w mediach tradycyjnych i społecznościowych. Dla mnie osobiście wyzwolenie przyszło, gdy przestałam się przejmować tym co widzę, a zaczęłam zwracać większą uwagę na to jak się czuję. Co robi z moim samopoczuciem, poziomem energii, nastawieniem do świata, poziomem zasobów – regularna aktywność fizyczna i rozsądna dieta.

Gdzieś, w jakiś niezauważalny sposób zdrowe żywienie stało się dla mnie bazą, podstawą – przestałam się szarpać z eliminacją glutenu, nabiału, węglowodanów. Po prostu któregoś dnia usiadłam i ułożyłam sobie zrównoważoną, zbilansowaną dietę – z posiłkami które lubię, które można przygotować szybko, które będą sprawiały mi radość, a nie frustrowały. Dla mnie sama dieta nigdy nie była wystarczająca więc stałym na ten moment elementem mojego planu dnia, jest regularny trening.

Zacznijmy od podstaw.

Jeśli chcesz po prostu być zdrowsza, mieć więcej energii, czuć się lepiej, mieć więcej cierpliwości do dzieci, a jednocześnie satysfakcję z tego, że robisz coś dla siebie – to po prostu to zrób! Załóż sobie realny cel, pamiętając, że nie istnieją szybkie rozwiązania, nie ma drogi na skróty, męża oszukasz, trenera oszukasz, filtrem na Insta oszukasz, ale prawda jest taka, że naprawdę siebie nie oszukasz – bycie w formie jest ciężką pracą, która, tak, owszem wymaga poświęceń i wytrwałości.

Tak, wiem co sobie teraz myślisz. Co ona wypisuje. Ja po całym dniu nie mam siły. Jestem nieprzytomna. Oczy na zapałkach. Może mnie znielubicie, ale wiecie co Wam powiem? To są wszystko wymówki! Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Czy coś się zmieni jeśli będziesz wieczór w wieczór siedzieć na tej kanapie i narzekać jaka to jesteś zmęczona? Nie. O wiele większa szansa na to, że coś się zmieni jest wtedy gdy Ty sama postanowisz coś zmienić. Gdy się uprzesz i zdecydujesz zrobić to dla siebie. I nie dlatego, że musisz! Dlatego, że chcesz!

Przede wszystkim – zadbaj o swój bilans kaloryczny. Szlag mnie trafia, gdy dostaję maile typu „Jestem na diecie 1000 kalorii ile schudnę do lata?”. 1000 kalorii!!! Wiecie, że zazwyczaj koło 500 pali się podczas SNU? Jeśli karmicie piersią to koło 300-500 kalorii „wydacie” na produkcję pokarmu. I to tyle. To wasze 1000 kalorii. Nie szanujecie babeczki Waszych ciał, a potem macie pretensje do nich, że odpłacają Wam się pięknym za nadobne.

Warto wiedzieć ile tak naprawdę energii potrzebujemy, zależy to od kilku czynników – wiek, wzrost, waga, płeć, poziom aktywności fizycznej oraz cel jaki chcemy osiągnąć. Często dobieracie sobie kalorykę na ślepo, przekonane, że im mniej kalorii tym lepiej. Krótkofalowo? Może i tak. Długofalowo? Fundujecie Waszym organizmom totalne rozregulowanie i katastrofę. Warto czytać, zdobywać wiedzę, co to to całe „makro”, co się dzieje z hormonami w sytuacji głodu.

I teraz parę słów o tym głodzie właśnie.

Może Wam się wydawać, że ja nie wiem o czym gadam. Chuda szczapa jestem, biegam na tę siłkę, żrę jarmuż, ja życia nie znam.

Wydaje Wam się.

Mam dwójkę dzieci. I wiem, że przy małych dzieciach największym problemem nie jest wcale deficyt snu, uwiązanie w domu. Największym problemem jest DEFICYT CZASU. Na nic nie ma czasu. Nie ma czasu na sikanie, na mycie, a przede wszystkim nie ma czasu na jedzenie. Nie ma go. Pamiętam jak urodziłam Julka – przykuta w fotelu, z nim wiecznie u piersi, jadłam tylko to co szykował mi Michał przed wyjściem do pracy i potem po powrocie. W międzyczasie nic. Więc jak już odklejałam się od tego fotela, byłam jak odkurzacz. Jadłam wszystko i w każdych ilościach, nie patrząc za bardzo jaką to ma dla mnie wartość i jaki ma to wpływ na mój organizm.

Także deficyt czasu to zdecydowanie Nasz największy wróg. A więc za deficytem czasu idzie brak możliwości przygotowania sobie i spożycia zbilansowanego posiłku, a więc my Matki, chronicznie łazimy GŁODNE.

Parę słów o fizjologii głodu.

Prawda jest taka, że Nasz mózg jest niesamowicie zależny od glukozy. Więc gdy tej glukozy zaczyna brakować, mózg przestaje normalnie funkcjonować. Zauważyłyście, że gdy jesteście głodne, ciężko Wam myśleć i wykonywać nawet najprostsze i najbardziej podstawowe czynności?

Kto nie zna uczucia irytacji w sytuacji głodu? Wiecie dlaczego tak się dzieje? To po prostu Nasz głodny mózg utrudnia nam zachowywanie się w społecznie akceptowalny sposób. Głodny mózg wydziela hormon wzrostu i kortyzol – te substancje, mają za zadanie zwiększyć poziom glukozy we krwi, ale jednocześnie są to hormony stresu, które uwalniają się w ciele w sytuacji zagrożenia, a więc de facto, gdy poziom glukozy we krwi jest zbyt niski Twoje ciało będzie się zachowywało jakby przetrwanie było zagrożone. I tak będziesz reagować na otoczenie.

To jest najgroźniejsze dla matek choleryczek (MELDUJĘ SIĘ) – dlatego odkąd urodziła się Jagoda, choćby się waliło i paliło, choćby się darli jedno przez drugie, tak, porzucam moje płaczące dzieci, dopóki czegoś nie zjem. Był nawet eksperyment w, którym wykazano, że osoby o niskim poziomie glukozy we krwi wbijały w laleczki voodoo DWA RAZY WIĘCEJ igieł, niż osoby o poziomie glukozy w normie. Może sobie teraz skojarzycie dlaczego tak często macie ochotę wbić coś w Wasze dzieci. Może właśnie dlatego, że jesteście głodne? Mózg musi mieć glukozę aby utrzymać samokontrolę.

Jeśli regularnie będziesz doprowadzać do sytuacji głodu Twój organizm, może zmienić Twój metabolizm tak, aby magazynować tłuszcz zamiast go spalać – stąd słynne „Aby schudnąć trzeba jeść”, więc w odpowiedzi na głód, Twoje ciało zamiast spalać zapasy energii, zacznie je wręcz przeciwnie magazynować.

To do refleksji dla Was – poobserwujcie swój dzień. W jakich sytuacjach macie tendencję do zmieniania się w odkurzacz, gdy wściekacie się na dzieci, zastanówcie się „A kiedy ja właściwie ostatnio jadłam?”

To mały wstęp, bo tego wszystkiego co chcę Wam przekazać nie da się zamieścić w jednym wpisie. Następnym razem pogadamy o białkach, tłuszczach i węglowodanach, pogadamy o tym jak liczyć swoje zapotrzebowanie energetyczne i jak pilnować by bilans był neutralny, by mieć deficyt czy nadwyżkę. Pogadamy o tym, dlaczego tak lubicie swoje wymówki i dlaczego to wszystko jest takie proste, choć wcale niełatwe.

 

 

Reklamy

3 myśli w temacie “Głodna matka to wściekła matka – czyli jak zdrowo i racjonalnie się odżywiać z dzieckiem na ręku cz.1

  1. Alex pisze:

    Jak dla mnie to przeczysz sama sobie. Piszesz jedno: „…moda na bycie fit, na diety, kaloryfery i pośladki a’la J.Lo to domena płytkich pań, które świecą tyłkami na Instagramie. Nie dla mnie.” a twój Instagram to codzienne zdjęcie pośladków i zachwyt nad własnym wyglądem…

    Polubienie

    • pierogowamama pisze:

      A przepraszam dlaczego mam się nie zachwycać? Codziennie wykonuję nad sobą ciężką pracę i owszem, będę się zachwycać, mojemu ciału należy się zachwyt. Zasłużyło sobie na zachwyt. Codzienne zdjęcie pośladków? Pomyliły Ci się chyba instagramy – wciąż podkreślam, że dla mnie trening i zdrowe odżywianie (celowo nie używam słowa dieta) to nie środek do wyglądu, tylko do bycia zdrowym. A że przy okazji ma to wpływ na wygląd to dlaczego mam nie dokumentować tego progresu i nie cieszyć się z niego? Jest jakiś konkretny powód tego? Nie wstawiam żadnych zdjęć o zabarwieniu erotycznym to co wrzucam to po prostu efekt ciężkiej pracy. Nie zamierzam się tego wstydzić.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s