Projekt rodzeństwo – czyli jak przetrwać pierwsze trzy miesiące z dwójką dzieci z małą różnicą wieku.

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić swoim doświadczeniem pierwszych trzech miesięcy z dwójką Dzieci, może jest tutaj ktoś kto czeka na drugiego malucha, albo są to jego pierwsze miesiące z drugim dzieckiem i czuje jak ja na początku, że nie ogarnia, że to ponad jego siły. Wpis będzie optymistyczny – bo jak najgorzej by nie było, to naprawdę z czasem mija i się stabilizuje.

Przede wszystkim – w pierwszych tygodniach po porodzie daj sobie przestrzeń dla swoich emocji, nieważne jak trudne byłyby one dla Ciebie. Różne Mamy różnie to odczuwają, moje emocje były na początku bardzo trudne, obwiniałam siebie o to jak czuję się wobec starszego, do burzy hormonalnej sama dosypywałam sobie do pieca dodatkowo obarczając się negatywnym myśleniem, że jestem złą Matką, że zaniedbuję Julka, niszczę relację z nim, że nic już nie będzie tak jak było. Wiem, że jest Ci ciężko, ale postaraj się wypatrywać światełka w tunelu, obiecuję, że to nie nadjeżdżający pociąg 🙂 Pierwsze tygodnie po porodzie to nie tylko ogromny przewrót dla Twojego starszego Dziecka, ale też dla Ciebie i Twojego partnera. Emocje starszego dziecka są owszem bardzo ważne, ale nie zapominaj o sobie i o Ojcu Dzieci – jesteście rodziną i zadbanie o równowagę potrzeb wszystkich jest w tym momencie bardzo ważne. Nie staraj się zadowolić wszystkich kosztem swojego samopoczucia psychicznego –  nie przyniesie to nic dobrego. Masz dwójkę małych dzieci – włącz tryb przetrwania. Dzieci mają być najedzone i przewinięte i to tyle. Macie przeżyć. Jeżeli przy okazji uda się sprzątnąć czy ugotować czterodaniowy obiad to super, ale nie to jest w tym momencie priorytetem. Celebruj wspólne chwile z Dziećmi, drobne radości, pierwsze uśmiechy maluszka, pierwsze oznaki rodzącej się relacji między rodzeństwem. Te chwile bardzo szybko mijają i bardzo szybko bledną w pamięci, ciesz się nimi.

Wioska – zadbaj o swoją wioskę. Rozejrzyj się dookoła kogo mogłabyś poprosić o wsparcie, Mama, Teściowa, przyjaciółka? Ja bez wsparcia mojej Mamy i Teściowej, które zabierały czasem Julka, żebym mogła odsapnąć nie dałabym rady. Do tej pory Mama Michała zabiera raz na jakiś czas pranie dzieci – na początku czułam się z tym źle, bo jak to, nie ogarniam do tego stopnia, że ktoś musi mi robić pranie? Takie myślenie to ślepa uliczka, jeżeli masz skąd uzyskać pomoc to korzystaj z niej! Nie daj się złapać w pułapkę oczekiwań, które może ładnie wyglądają na zdjęciu na instagramie, ale nie mają nic wspólnego z rzeczywistością z dwójką małych Dzieci. Nasze Mamy bardzo często przygotowują też dla Nas coś do jedzenia – to jest nieoceniona pomoc – bo ja dla siebie do jedzenia zawsze jestem w stanie wymyślić coś na szybko, ale mam też pewność, że Julek gdy ja nie mam czasu albo siły na gotowanie ma w lodówce pełnowartościowy obiad od Babci. Kolejna sprawa – gotowanie. U nas sprawdził się system, że raz w tygodniu nastawiamy wielki gar rosołu, który dowolnie przerabiamy na pomidorową czy zupę krem, drugie danie to w większości szybkie posiłki typu makaron z warzywami i mięsem, zapiekanka, placki.

Polecam też mieć na podorędziu kogoś do kogo możesz zadzwonić o północy i powiedzieć- „Chcę umrzeć” i wiesz, że usłyszysz tylko „Wiem” bez zbędnych ocen i gadaniny „No cóż, ja też mam dwójkę i sobie radzę”. My Matki zawsze sobie poradzimy, ale warto, zadać sobie pytanie jakim kosztem jest to „radzenie sobie”. Happy dzieci, happy mąż, wysprzątany dom i gdzieś w kącie tego domu, my, takie szare cienie kobiet, którymi byłyśmy kiedyś. Nie o to chodzi. Nie chodzi o to by sobie „radzić”, chodzi o to by być szczęśliwymi kobietami, czerpiącymi radość z macierzyństwa.

Pogadaj z facetem – to jest kwestia, którą bardzo trudno zamknąć w jednym akapicie. Faceci bardzo często myślą, że oni mają gorzej, bo przecież chodzą do pracy są zmęczeni, a tu w domu jeszcze drugi etat z dzieckiem. My z kolei myślimy, że to właśnie my mamy gorzej, bo oni siedzą na dupach za tym biurkiem i nie wiedzą co my w tym czasie przeżywamy w domu z dwójką małych diabłów. STOP. Nikt nie ma gorzej. Oboje jesteście tak samo zmęczeni i macie tak samo ograniczone zasoby. Oboje jesteście równi. W takiej samej sytuacji, ale Twój partner powinien być świadomy, tego, że jesteście równi. Przecież oboje zdecydowaliście się na założenie rodziny, na dzieci, była to wspólna decyzja – więc wspólnie powinniście dzielić obowiązki tak by do końca dnia, każdemu z Was jeszcze coś tych zasobów zostawało. Ty też jesteś w pracy. Nie daj wmówić sobie, że „siedzisz” w domu. Któregoś dnia przeglądałam instagram, gdzie jakaś fit dziewczyna pisała, ile to ona dzisiaj zrobiła ho ho ho, 10 tysięcy kroków. No cóż. Ja 10 tysięcy kroków robię tylko biegając po domu przy dwójce dzieci. Tak to w praktyce niestety wygląda. Jeżeli facet chce mieć obiad do pracy czy posprzątane mieszkanie – wskaż miejsce gdzie stoją szmaty i garnki i proszę bardzo. Chyba, że sprawia Ci to przyjemność i przynosi satysfakcję to spoko, ale jeżeli sprzątanie i gotowanie wpędza Cię tylko we frustrację, nie rób tego bo „powinnaś”. Bo tak serio. Jedyne co powinnaś to utrzymać przy życiu siebie i dzieci. Kolejna rzecz. ROZMAWIAJCIE. Będą gorsze chwile w Waszej partnerskiej relacji. Będą chwile gdy będzie się Wam wydawało, że jedyne rozwiązanie to tylko rozwód albo wyprowadzka. Lekarstwo na to to ROZMOWA. Ja niejednokrotnie pisałam, że na Michała nie mam co się skarżyć, bo ze mnie chujowa pani domu, w domu robię bardzo bardzo mało, totalne minimum, ale też mieliśmy gorsze momenty, że on miał dosyć, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Pomagała na to tylko rozmowa. Często we własnych głowach tworzymy sobie obraz sytuacji, który przez pryzmat naszych oczekiwań jednak nie jest zgodny z faktycznym obrazem rzeczywistości. Krócej mówiąc – po prostu czasem sobie coś same wmawiamy i nakręcamy się, zamiast szczerze porozmawiać z facetem, który nie ma obowiązku domyślać się o co nam chodzi i co nam przeszkadza, albo sprawia trudność.

Zorganizuj sobie rutynę dnia codziennego PO SWOJEMU – nie patrz na „idealne” matki wkoło, które od 7 rano uprawiają jogging po najbliższych parkach bo to tak zdrowo dla dzieci, żeby się wybiegały. Na śniadanie je smoothie z jarmużu, który podlewały łzy eko dziewic. Wypracuj sobie rutynę, która jest dobra dla Ciebie, dla Dzieci, która sprawdza się dla Waszej rodziny. Jeżeli poranne szykowanie się do wyjścia na dwór doprowadza Cię do ciężkiej kurwicy i potem wcale nie jesteś w stanie cieszyć się tym spacerem, bo jesteś spocona, umęczona i masz ciśnienie 180/220 to nie wychodź tylko dlatego, że tak „trzeba” i tak „wypada”. Wyżej pisałam, co myślę o tym co wypada. Jedyne co wypada to PRZEŻYĆ. Macie wszyscy PRZEŻYĆ. I pod koniec dnia znaleźć jeszcze chwilę, żeby pocieszyć się z tego jaką masz wspaniałą rodzinę, że te dzieci, które Cię tak wkurwiają są jednak najlepszym co Ci się w życiu przytrafiło. Jeżeli masz dzień, że najchętniej nie podnosiłabyś tyłka z łóżka to cóż – nie podnoś. Jeśli absolutnie nie musisz. Na szczęście żyjemy w erze żarcia na dowóz i Świnki Peppy na Netflixie. Tobie też się należy. Naprawdę Ci się należy. Tak, powtórzę jeszcze raz. NALEŻY CI SIĘ!!!!!!!! Nie ma złych Rodziców, są tylko zmęczeni ludzie, którym naprawdę czasem brak zasobów. O te zasoby TRZEBA dbać i TRZEBA je regenerować.

Wyjdź z domu sama – nie mówię tutaj o całym dniu nieobecności, ale jak to ja nazywam o „wyjściu do paczkomatu”, któregoś dnia sprzedawałam jakieś stare ciuchy po sobie i dzieciach i potrzebowałam wyjść do paczkomatu, żeby je wysłać. Paczkomat mam 10 minut od domu. Byłam naprawdę zdziwiona, jak bardzo pomogło mi to wyjście na 10 minut z domu. Z jakim trzeźwym umysłem wróciłam i jak bardzo to 10 minut spaceru w chłodnym powietrzu pomogło mi się zregenerować. Od tamtej pory praktykuję to codziennie. Codziennie jak dzieci już usną, ubieram się i wychodzę do osiedlowego sklepiku, chociaż wcale nie muszę, to robię to, bo bardzo dobrze robi to mojej głowie. Znajdź sobie własny sposób, który pomoże Ci zregenerować się psychicznie. Odcinaj każdy dzień grubą kreską i kolejny zaczynaj ze świeżą kartą. Bez wygórowanych oczekiwań wobec siebie. Bądź wobec siebie wyrozumiała, nie utrudniaj sobie tego doświadczenia, które samo w sobie jest trudne, bez Twojego kopania leżącego.

I nie byłabym chyba fit matką, jeśli bym nie dodała:

TRENUJ – Nie musisz cisnąć ciężkich treningów codziennie, ale znajdź sobie 2-3 dni w tygodniu, gdzie wieczorem poświęcisz te 20-30 minut, na jakiś ruch. Może joga? Rozciąganie? Coś co pomoże Ci się wyciszyć, opróżnić umysł, zebrać trochę sił. To naprawdę pomaga, a to ledwie pół godziny z całej Twojej doby.

Ciesz się dziećmi – naprawdę, ciesz się nimi, bo ani się obejrzysz i urosną Ci. Celebruj każdy moment. Ja lubię podglądać moje dzieciaki, patrzeć jak rodzi się między nimi relacja, jak Julek zajmuje się siostrą, jak jej opowiada, pociesza, mówi, że kocha.

Ciesz się tym czasem, który jest momentami wydawałoby się nie do wytrzymania, ale możemy go przeżyć w życiu tylko raz. Bo nic dwa razy się nie zdarza i te chwile, które chciałabyś może przegonić raz na zawsze, też już nie wrócą byś mogła je powtórnie przeżyć. Więc przeżywaj je teraz.

Reklamy

3 thoughts on “Projekt rodzeństwo – czyli jak przetrwać pierwsze trzy miesiące z dwójką dzieci z małą różnicą wieku.

  1. Marika pisze:

    Dziękuję za ten tekst.

    Sama jestem mamą dwóch córek, gdzie różnica wieku to tylko 16 miesięcy. Starsza ma teraz 19 m-cy, a młodsza, podobnie jak Twoja Jagoda, skończyła właśnie 3 m-ce.

    Bywa ciężko, nie powiem, że nie. Ale kocham te moje Cuda nad życie, zwłaszcza że myślałam, że już nie będzie mi dane być mamą (3 lata starań). A tu proszę dzieci są i to rok po roku 🙂

    Pozdrawiam Cię serdecznie 😘

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s