To już 3 dni odkąd ostatnio mówiłam, że Cię kocham.

Był taki czas gdy otwierałam rano oczy, jeszcze zanim Julek się obudził i myślałam: „Przyjdź i przypomnij mi, że jeszcze żyję”. A on po jakimś czasie radosnym tupotem obwieszczał mi i światu, że oto wstał i jest gotów na nowy dzień

Dzisiaj z perspektywy czasu, mam wrażenie, że te ponad dwa lata z nim we dwoje, to tylko pięć pożyczonych minut, które minęły zbyt szybko. Dwa lata gdy zamiast serca miałam Jego. Dwa lata żałowania, że mam tylko jedno serce by go kochać, żałowania, że mogę go kochać tylko przez jedno krótkie życie. Dwa lata chwil o kolorze białego złota. Dwa lata białych nocy i złotych dni i nadzieja, że to wszystko nie na próżno. Taka miłość spływa prosto z nieba i po prostu obezwładnia.

I tęsknię.

Za tymi chwilami gdy wszystko było takie proste. Serce w jednym kawałku, nie takie rozdarte, jak związane sznurkiem. Za czasem gdy byliśmy sami, we dwoje, ja i On przeciwko światu. A teraz czuję, że daję z siebie zbyt mało. I żałuję, bo mam wrażenie, że też wtedy dawałam zbyt mało. Mogłam więcej wycisnąć z tego czasu, pocieszyć się jeszcze chwilę, nasycić, wykuć te dni w pamięci jak w kamieniu. Wtedy wydawało mi się, że to nie zniknie, nie odejdzie, nie wyblaknie jak stara fotografia w zakurzonym albumie, którego już dawno nikt nie zdjął z półki. A dzisiaj słyszę tylko głos w głowie, który mówi mi o tych dniach, które już minęły. Choć ja wcale nie chcę słuchać, on wraca coraz częściej i coraz głośniejszy.

Brakuje mi.

Jego czystej bezwarunkowej miłości, której teraz czuję, że już nie ma. Że go zdradziłam, rozczarowałam, podmieniłam. Mogłam więcej, bardziej, lepiej.

Taką miałam zasadę, że codziennie będę mu mówić, że go kocham. A tu już 3 dni mijają i nic. Czasem zapomnę, czasem braknie mi czasu, a czasem wcale nie czuję, że kocham, to miejsce w sercu, które zarezerwowane miałam na miłość nagle wypełniło się oczekiwaniami i wymaganiami. Jego rączka była kiedyś jedynym miejscem w, którym mogłam znaleźć pocieszenie, dziś, nie należę już zupełnie do Niego ani On zupełnie do mnie. Już nie wróci ten czas gdy był tylko mój, a ja tylko Jego.

Tak bardzo miałam nadzieję, że nic się nie zmieni, ale czasem nadzieje się nie spełniają, bez względu na to co planujemy i jak bardzo byśmy sobie tego nie życzyli.

Wertuję stare wpisy na blogu – wpisy świadectwa – i mam w sobie tak wiele sprzecznych uczuć.

I znów, obiecuję sobie, że jutro już będzie ten dzień, gdy tak bardzo na miejscu będzie „Kocham Cię” a jednocześnie boję się, że jeszcze tyle razy się zgubię w ciągu tego jednego krótkiego dnia. Gdzieś pomiędzy jajkami na śniadanie a płatkami na kolację zapomnę, że to ten sam mój Mały Synek, który samą swoją obecnością potrafił zaprzeć mi dech w piersiach. Ale może nie całkiem zapomnę i znowu powiem sobie „Oddychałam całe życie, teraz nie muszę”.

To już trzy dni odkąd ostatnio mówiłam, że Cię kocham.

Obiecuję, że czwartego już nie będzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s