O miłości i o zdradzie czyli jak to jest z tym drugim dzieckiem?

Mogłabym Wam tu strzelić takim słodko-pierdząco-pseudo-„śmieszniutkim” tekstem opowiadającym o tym, jak to z jednym dzieckiem byłam chodzącym armagedonem, a z dwójką to już w ogóle ola boga siódmy jeździec Apokalipsy to moje drugie imię. Mogłabym. Z tym, że mnie samą ostatni prawie miesiąc tak zaskoczył, że doszłam do wniosku, że sama chętnie przeczytałabym przed porodem takie doświadczenie z prawdziwego zdarzenia świeżo upieczonej podwójnej Mamy. Więc dziś na serio.

Czytaj dalej

Reklamy