Nie będę przepraszać za to, że mam zajebiste Dziecko.

I za relację, którą z Nim mam też nie będę przepraszać.

Za ciężką, horrendalną pracę, którą ładowałam przez ostatnie dwa lata i, którą ładuję dalej w tę relację również przepraszać nie będę.

Nie będę tłumaczyć mojego zajebistego Dziecka z tego, że nie wpisuje się jako DWULATEK w czyjeś chore i wyjęte z dupy oczekiwania. No nie będę.

Nie będę przepraszać za to, że się z Julkiem dogadujemy. Że nam razem dobrze. Im bardziej oboje dorastamy tym dłuższe są okresy pomiędzy tymi pojedynczymi dniami, kiedy chcę po prostu spierdolić z domu i nigdy nie wracać.

Dlaczego mam przepraszać kogoś za to, że ładuje mnie w poczucie winy bo sam ma dziecko, które najchętniej oddałby do okna życia i macierzyństwo porównuje do orki na ugorze, podczas gdy ja co tu dużo mówić bawię się świetnie.

Dlaczego mam się tłumaczyć i słuchać wciąż tych bzdurnych tekstów – „Bo Ty to masz grzeczne dziecko”, „U mojego to nie zadziała”, „Bo Twój to taki ma charakter”.

No jacha. On się urodził taki. Taki już jest. Przecież my z Michałem żadnej pracy w to nie wkładamy, żeby on był taki jaki jest. To jest madżikal bejbi. Najlepiej to oddać do szkoły sztuki cyrkowej w Julinku niech występuje jako ewenement na skalę światową w spektaklu – „Mam dwa lata, przepraszam, że da się ze mną wytrzymać dłużej niż kilka godzin i ludzie nie mają ochoty po tym czasie zgłosić się na 24-godzinną obserwację psychiatryczną”.

Wiecie, że żyjemy w jakichś takich dziwnych czasach i takim dziwnym świecie, że osoby, które poznają moje Dziecko są autentycznie ZDZIWIONE, że można z nim pogadać, coś pokazać, opowiedzieć, pobawić się, że nie gryzie, nie tłucze, nie wrzeszczy jakby coś go opętało. Taki nam dzisiaj funkcjonuje obraz dwulatka. A wiecie za czyją sprawą tak jest? Za sprawą innych matek.

Matki, które znam uważają, że normą jest dwulatek zachowujący się jak powyżej. I jeżeli się tak nie zachowuje, to znaczy, że od tej normy odbiega i coś z nim poważnie nie tak. I wtedy zaczynają się teksty – „Bo ten Twój to taki grzeczny”. I wtedy oczywiście w moim obowiązku jest się czuć bardzo winną i doszukiwać czy z moim dzieckiem może coś nie tak, bo faktycznie stanowczo zbyt wiele daje sobie wytłumaczyć, jakiś taki za mądry, za mało gryzie, lubi warzywa (to już w ogóle patola ponad wszystko) i cały dzień z nim nie jest udręką nawet pomimo 9 miesiąca ciąży.

Czasem mam wrażenie, że my matki oczywiście kochamy swoje dzieci, ale jakoś ich tak za bardzo – nie lubimy.

Oczekujemy od Nich nie wiadomo czego, dorosłego, dojrzałego i odpowiedzialnego zachowania same z siebie nie dając kompletnie nic.

Najlepiej gdyby to funkcjonowało na zasadzie – „Dziecko to Ty sobie teraz posiedź poukładaj klocuszki, a ja poleżę i poprzeglądam fejsa przez 6 godzin pod rząd”. Dziecko się buntuje? A TO POTWÓR WREDNY!!! ROZWYDRZONY BACHOR!!!

Kiedyś w internecie przeczytałam zajebiście mądre zdanie: „Praca nad relacją z dzieckiem, zaczyna się od pracy nad samym sobą”

Doceńcie czasem ogrom właśnie tej pracy, którą ktoś inwestuje w siebie i dziecko zanim sprowadzicie cały jego kosmiczny wysiłek do wielkiego zera zdaniem – „Bo Ty masz takie grzeczne dziecko”. Gówno prawda.

Serio wszystko musi funkcjonować w takich szufladkach? High need baby, Low need baby, wszystko musi się zgadzać, dziecko ma być JAKIEŚ.

Wiecie co, Julek też miał problemy z napięciem mięśniowym, był antybutelkowym, antysmoczkowym dzieckiem które najchętniej wisiałoby na piersi przez 20 godzin na dobę, ale nigdy nie czułam potrzeby babrania się w tym i poszukiwania teorii naukowych czy tak powinno być czy nie, czy to hajnid, lołnid, srołnid a może mam za chude mleko, nigdy z tego powodu nie czułam potrzeby dopieprzania innym matkom tekstami „Pfffffff Ty to masz dobrze z tym smoczkiem, mój to by do gęby nie wziął”. Takie było po prostu moje dziecko i radziłam sobie z tym z dnia na dzień tak jak umiałam. Takimi sposobami, które działały. A jak przestawały działać to szukałam nowych.

Kwestia jest prosta. Jeżeli czujesz, że źle Ci z relacją z własnym Dzieckiem to zmień ją. Ale zostaw w spokoju te Matki, które czują się dobrze ze swoim Dzieckiem i ze swoim macierzyństwem. Daruj sobie te pseudoinformacyjne komentarzyki, które tak naprawdę służą tylko temu, żebyś poczuła się lepiej sama ze sobą.

Ja już od dzisiaj nie będę czuła się w jakiś sposób gorszą matką i lżej pracującą matką bo według kogoś mam „grzeczne dziecko”. Nie będę już przepraszać za to, że po prostu lubię swoje dziecko. Bo przecież to nie wypada. Na tym etapie powinnam kląć i płakać w tęsknocie za utraconym życiem. Roztrząsać jak to wstawałam w nocy po 12 razy. Wiecie co?

Wstawałam.

I co z tego?

Nie wszystko w życiu musi mieć wytłumaczenie i szufladkę. Zwłaszcza w życiu z małym dzieckiem.

Może my, dorośli czujemy się w upychaniu w tych szufladkach lepiej, ale może zostawmy tych, którzy chcą się trzymać od tego z daleka w spokoju.

Nie wiem czy moje dziecko jest grzeczne, spokojne, srakie, śmakie czy owakie.

Jest po prostu zajebiste. Idealne.

I jest moją ulubioną osobą na świecie.

Nawet jak gryzie, bije, chodzi spać o 23:00, nie chce jeść warzywek, przesuwa mi bazylię jak robię zdjęcie śniadania na insta, za mało mówi według kogoś tam, zbyt długo robi w pieluchę według kogoś tam, zalewa mi laptopa mlekiem, przemieszcza się tempem jednego kilometra na dobę bo każde pęknięcie w chodniku jest taaaaaakie ciekawe, nie chce chodzić za rękę po ulicy, żeby ściągnąć mu katar muszę na nim siadać, na przewijak wchodzi sam i czasem kopie kota.

I to wszystko jest ok. Bo to jest człowiek. Bo ja też mam ochotę czasem kopnąć kota, czasem zalewam laptopa i też mam ochotę wtedy wrzeszczeć kopać i gryźć. Czasem jem warzywka, ale jednak przez większość czasu mam ochotę na smażony boczek. Czasem za mało mówię według kogoś tam i jestem aspołeczna.

Jestem high needem?

Nie. Jestem człowiekiem.

Najwidoczniej według dzisiejszych standardów niegrzecznym.

Patrząc na to jak funkcjonuje ten świat i na to, że bez przerwy komuś przeszkadza to co robisz, albo to czego nie robisz, spędzajmy trochę mniej czasu na przeglądaniu się w cudzych oczach, a trochę więcej na lubieniu własnych Dzieci.

 

Reklamy

3 thoughts on “Nie będę przepraszać za to, że mam zajebiste Dziecko.

  1. Kątem Ucha pisze:

    Ja też ciągle słyszę, jakie mam grzeczne dziecko i też mam wrażenie, że inni myślą, że ono takie po prostu jest. Masz rację, że nie docenia się wysiłku, czasu, uwagi i miłości, jakie poświęca się, aby dziecko było po prostu szczęśliwe. To co powinno być normą staje się odstępstwem od normy. Właśnie dlatego, że wielu liczy na gotowe efekty. A przecież to tak, jak ze związkiem. Liczy się codzienna praca nad nim. Dziękuję za wspaniały artykuł!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s