Nie umiem w dorosłość.

Nie składa mi się to wszystko.

Niby w blogosferze parentingowej z jednej strony tyle wyluzowanych babek, ale z drugiej jak One to robią, że mają te mądre przemyślenia? Uniwersalne odpowiedzi na wszystkie problemy od odpieluszkowego zapalenia skóry po sposoby ratowania związku po drugim dziecku?

Niby dziecko nie zmienia Cię w inną osobę, ale nagle jego pojawienie się sprawia, że musisz tyyyyle wiedzieć.

A co z pracą?

A może już czas na ślub?

Chrzest?

Co Ty chcesz robić?

Kim być?

Wszystko. Już. Teraz.

Jesteś dorosły i musisz podejmować dorosłe decyzje. Skończyło się studencikowanie i kozakowanie. Czas na niezmienność. Odpowiedzialność.

Wszystko musi być w planie, rozpisane w organizerze, najlepiej od linijki w jakimś dorosłym plannerze. Musisz ogarniać. Odróżniać priorytety i zwykłe zachcianki. I nie zapominać kim jesteś pomiędzy załamywaniem się nad stanem swojego konta bankowego a podcieraniem dziecięcego tyłka. Jesteś Rodzicem. Mądrym, dorosłym człowiekiem. Twoje życie zatoczyło już krąg, jesteś na przystanku gdzie powinieneś znać już wszystkie odpowiedzi.

Ale serio?

To znaczy, że po tych 27 lat ciągle nie mam kolejnych 27 na ogarnięcie o co chodzi? Na próbowanie, pomyłki, zmianę zdania?

Czy już mi nie wolno chcieć nic poza stabilną pracą w korpo na czas nieokreślony? Zamknęłam już swoje szufladki z możliwościami poszukiwania, poznawania, może odpierdolenia czasem jakiegoś totalnie spontanicznego i całkowicie nieracjonalnego jarząbka?

Czy wszystko musi być teraz policzone, skalkulowane, zaplanowane, zamknięte w kwadraciku do odhaczenia w moim dorosłym plannerze? Gdzie w tym serce, gdzie wolność, gdzie młodość?

No kurna.

My, dwudziestosiedmioletni.

Nie jesteśmy już młodzi?

Czy jak Dzieci, rodzina, to już tylko kij, korniszon w tyłek i sprowadzenie swojego życia do poziomu chodzenia za małym człowiekiem i jęczenia mu nad uchem co on winien, a co nie powinien, że jak nie zje kotleta to sorry ale loda nie będzie, nie, nie możesz zjeść dziecko kilograma truskawek przed obiadem. Ale w sumie to czemu? My sami nie wiemy. To ten korniszon w tyłku nam tylko każe tak gadać.

I to mnie przeraża, że mi się dziecko urodziło i nagle wszyscy wkoło myślą, że ja muszę zawsze i wszystko wiedzieć, mieć zawsze rację. Skończyła się moja swoboda i moja wolność wyboru.

Czasem jak ględzę Julkowi nad głową o jakiejś pierdole, to mi się w głowie zapala taka lampka – „Boże, brzmię jak własna matka” – i zastanawiam się wtedy dlaczego ja mówię do niego to co mówię? Bo naprawdę tak myślę? Czy tylko myślę, że powinnam tak myśleć i wypada mi tak ględzić, bo przecież musi wyrosnąć na porządnego obywatela, bo przecież on powinien jako dziecko, a ja powinnam jako matka.

Czasem wrzucam sobie totalnie na luz, nie przejmuję się niczym i myślę, że taka mogłaby być dorosłość. Po prostu dobry dzień z maluchem u boku bez spiny, że już 9 a Ty wyrodna nie wyszłaś na spacer a dziecko się wybiegać powinno, bez torturowania się, że znowu śniadanie było smażone, a przecież smażone to niezdrowe.

W domu bałagan, za 6 tygodni rodzisz, a każdego wieczoru masz taką miazgę w głowie, że zastanawiasz się jak się nazywasz. Ale w sumie masz to w dupie, bo wszyscy jesteście zdrowi, szczęśliwi, macie dach nad głową i tyle siły by się śmiać.

Gdyby świat mógłby się kończyć tylko na Waszej trójce, ewentualnie kotach. No, może komputerze z dostępem do Netflixa.

Bez pytań, zakupów, kwot i plannerów.

Nie umiem w dorosłość.

Nie wiem jak. Moje przemyślenia nie są mądre i nie potrafię przestać chcieć czegoś tylko dlatego, że jestem dorosła i już mi nie wypada.

Nie potrafię żyć z kijem w tyłku od weekendu do weekendu i tłumaczyć się z każdego wypitego piwa i wypalonego papierosa, bo jak to, matka dwójki dzieci? Z PIWEM????

Nie wierzę, że to już wszystko tylko to 27 lat, a teraz już tylko korniszonek w tyłku i pulowerek z reniferem. Stateczność, krem na zmarszczki i balsam na cellulit.

Nie umiem w dorosłość.

Dzięki Bogu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s