Mam jedzenie i nie zawaham się go użyć – czyli o BLW z przymrużeniem oka.

Chciałabym podzielić się dzisiaj z Wami kilkoma wskazówkami, oraz zjawiskami, które zaobserwowałam po blisko 7 miesiącach stosowania metody BLW. Tak naprawdę nie jest to w 100% metoda BLW – zmodyfikowałam ją w takim stopniu by zadziałała u Nas bez większych szkód na psychice mojej czy Julka, ale zasadniczo, jeśli chodzi o psychikę mojego Dziecka to naprawdę niewiele jest rzeczy, które jakoś na Niego wpływają – skubanego trudno złamać 😀

1. Siadaj z Dzieckiem do stołu – są różne Dzieci, ale moje jest takie, że mogłabym przed nim postawić najbardziej smakowite danie świata i polać je jeszcze czekoladą, a on tego nie tknie, dopóki sama nie usiądę przy stole. Jak to się w ogóle dzieje, że tak małe dziecko jest w stanie tak genialnie wyrazić mimiką ogrom swej dezaprobaty dla zachowania Matki?

U Nas wygląda to tak, że szykuję posiłek poganiana niecierpliwym „Niam, niam” rzucam to pobojowisko i zawsze serwując cokolwiek, siadam razem z nim. Inaczej nie ruszy. Nie wiem, traktuje mnie jako wykrywacz trucizn czy co?

2. Jedz coś co chociażby w najmniejszym stopniu przypomina jedzenie Dziecka – u Nas to jest hit! Ile razy zrobiłam Julkowi zdrowy, odpowiednio przyprawiony obiadek, który malowniczo rozbryzgiwał na podłodze i ścianach nie zainteresowany niczym innym niż tylko tym co mam na talerzu. Albo zjadł kilka dosłownie kęsów swojej porcji resztę wyrzucał, a potem wyżerał wszystko ode mnie. Zupełnie jak upierdliwa dziewczyna na pierwszej randce, która zamawia sałatkę by potem wyjadać chłopakowi frytki z talerza.

Jeśli ja jem jajecznicę, to on też musi. Nie może być tak, że jego jest z czerwoną papryką, a moja z zieloną. Nie, nie, nie. Co Ty matka, myślisz że jestem daltonistą? Przecie widzę, że masz coś innego niż ja!

3. Pozwól Dziecku na własne tempo jedzenia – w praktyce oznacza to tyle, że na początku Wasze posiłki mogą trwać 7 lat. Raczej nie umawiaj żadnych spotkań na rano, bo i tak nie dotrzesz na nie punktualnie. Nie wiem czy widzieliście kiedyś jedzącego żółwia lądowego. Tak czasami jedzą Dzieci BLW. Memlą. Przeżuwają jak krowy trawę. Wsadzają do buzi. Memlą. Wyciągają. Wkładają z powrotem to wymemlane by pomemlać jeszcze trochę i znowu wyciągają. Potem zainteresują się na przykład kotkiem, który leży na stole. Ale nieeeee, nie bierz tego jako sygnał, że możesz sprzątnać rządek wymemlanych kulek i skończyć posiłek. Po kwadransie przerwy na obmyślenie nowej strategii memlania wszystko zaczyna się od początku. I zdarza się i 5 i 6 takich rundek.

4. Pozwól Dziecku jeść na własnych warunkach – zauważyłam, że im mniej ingeruję w posiłek Julka tym w milszej atmosferze mija nam czas tego posiłku. Wyznacz sobie granicę, którą jesteś w stanie znieść – na przykład wcieranie Ci buraków w twarz. I tego się trzymaj 🙂 Niech robi sobie wszystko co chce, do momentu wcierania buraków w twarz. Uważa, że kukurydzę fajniej konsumuje się nosem? Spoko. Uchem? Jeszcze lepiej!

5. Daj Dziecku możliwość – jeżeli nie pozwolisz by Dziecko spróbowało czegoś samo, nie nauczy się tego. Podobnie z robieniem czegoś za nie. Uważasz, że jest za małe by zjeść samo widelcem czy łyżką? Połóż je przed nim i zobacz co zrobi. Możesz się zdziwić.

6. Proponuj wodę – zawsze! Po to gdy już się znudzi wcieraniem buraków w twarz mogło się obmyć i wetrzeć sobie na przykład ziemniaka! Nie no, żarcik 😀 Czasem w połowie posiłku Julek odmawia jedzenia, zazwyczaj czymś po prostu się przypchał i potrzebuje popić. Gdy się napije, dojada resztę porcji.

7. Poczekaj aż Dziecko skończy jeść zanim wstaniesz od stołu – Julek gdy widzi, że wstaję od stołu uznaje, to za koniec posiłku i natychmiast wstaje w krzesełku do karmienia domagając się by go wyjąć. W ten sposób kilka razy nie zjadł nawet 1/3 zwyczajowej porcji obiadowej, a ja nie rozumiałam co jest przyczyną, tego braku apetytu. Moje Dziecko jest po prostu bardzo obeznane w savoir-vivre. Czego nie można powiedzieć o mnie 😀

8. Jeśli coś jesz – podziel się – możecie mamusię okłamać, tatusia okłamać, siebie okłamać, ale ja wiem, że Wy wiecie i znacie ten wzrok Dziecka gdy coś jecie i się z nim nie podzielicie. Julian morderczy wzrok mówiący „Podzieliłabyś się grubasico, za co ja tutaj służę, za widownię Twojego obżarstwa?” ma opanowany do perfekcji. Inna sprawa, że jak się z nim nie podzielę, to po prostu przyjdzie i weźmie to sobie sam. Plus tego jest taki, że mam większą motywację by trzymać czystą michę, przecież nie dam Dziecku snickersa, a przydałby mu się bo czasem gwiazdorzy (hłe hłe hłe, sucharek)

A jakie są Wasze doświadczenia z BLW? Podzielcie się w komentarzu 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s