Żyj.

Jutro to tylko dzień. I może przyjść taka chwila, że będziesz musiał mierzyć się z nim sam. Przestraszony wszystkimi niewiadomymi, które może przynieść. Przestraszony długością tej drogi. Przygnieciony ciemnością nieba nad Tobą. Ale wciąż w tej ciemności ujrzeć możesz światełko nadziei. Słyszysz ten szum? To Ty decydujesz czy to dźwięk deszczu. Czy może Twoich skrzydeł?

I jesteś tu znów, przed tym samym lustrem co każdego ranka. I choć wydaje Ci się, że słońce wschodzi dziś łudząco podobnie co wczoraj, to wraz z jego promieniami, każdego dnia dostajesz nową szansę na życie.

W oczach odbijających się w tym przeklętym lustrze widzisz dobrze, że to tego właśnie chcesz.

Gdy dzwoni budzik wstajesz z tą pewnością, która rozmywa się w Tobie z każdą godziną, bo to zły moment, zła praca, stan konta nie taki, mieszkanie tak bardzo nie przypomina penthouse’u o, którym marzyłeś od dziecka.

Ale co dzień rano, ta pewność wychodzi z Ciebie tak jasna, mieni się w zimnym świetle wczesnego ranka.

Boisz się być w błędzie?

Dalej.

Bądź.

Bo jutro może okazać, się, że ten błąd był najlepszym wyborem, którego mogłeś w życiu dokonać.

Chcesz posiedzieć i o tym pogadać?

Przykro mi, ale nie masz już na to czasu.

Po prostu unieś twarz i przyj do przodu, to już nie czas na zawracanie, cofanie się.

Dotarłeś tak wysoko, tak daleko, szczyt tej góry jest już w zasięgu wzroku.

Musisz po prostu przeciąć ten most za sobą.

Biegnij, jakby tam, po drugiej stronie czekało to o czym marzyłeś całe życie. Podejmij po prostu tę decyzję, to już punkt z, którego nie ma powrotu.

Czy tego powrotu potrzebujesz?

Stoisz u skraju, świadomy jak łatwo to wszystko może się zawalić, zniweczyć pracę Twojego życia, tak bardzo starasz się zrozumieć o co chodzi, co się dzieje, umyka Ci to co jest tak bliskie, tak proste.

Wciąż walczysz, walczysz, walczysz.

Czas.Czas.Czas.

Zatrzymać.Zatrzymać.Zatrzymać.

Zatrzymać czas.Zatrzymać czas.Zatrzymać czas.

Po prostu daj spokój. Rzuć to.

Powiedz sobie – „Idź! Biegnij! Daj z siebie wszystko, wiem, że potrafisz”

Nigdy tego nie zrobisz, jeśli nie zrobisz tego dzisiaj. Teraz. Nigdy nie będziesz wiedzieć, jeśli nie zdecydujesz się dowiedzieć. Nigdy nie dobiegniesz, jeśli do tego biegu nie zerwiesz się teraz. W tej chwili.

Po prostu idź i nie wracaj już.

Żyj.

Nadeszło kolejne jutro.

Znów stoisz wciąż z tą samą pewnością w jasnych oczach, znasz dobrze jej kuszące ciepło, które sprawia, że każdego ranka Twoje serce jest tak bardzo wolne od jakichkolwiek zmartwień. Gdybyś teraz usłyszał chociaż jedno słowo. Jeden szept, który Cię popchnie, który nie pozwoli by tym razem ta pewność rozmyła się w codzienności.

I nagle pod nogami słyszysz szuranie stópek w pajacyku, Twoją nogę muska puch włosków, czy to jakiś chichocik? Patrzysz w dół i widzisz oczy. I jedyne co widzisz to te oczy. Może nie wiedziałeś, skąd ta pewność, którą widzisz co dzień w lustrze, ale ona jest właśnie stąd. Czy ktoś kiedyś patrzył na Ciebie z taką pewnością jak Twoje Dziecko? Nikt. Nigdy.

Słyszysz.

„Mama”.

I to dopiero jest szept.Głośniejszy niż jakikolwiek krzyk. Wiesz już co robić?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s