Hej ho, hej ho, na rurę by się szło!

Co tu owijać w bawełnę, po porodzie dostałam wścieklizny. A raczej mój wewnętrzny motyl dostał wścieklizny w myśl wersetu z piosenki – „Motylem byłam, ale przytyłam….”

Fakt, że po narodzinach Julka wszystkie lustra w domu pozostały w stanie nienaruszonym to cud. Gdy je mijałam i kątem oka widziałam swoje odbicie, a raczej odbicie kilometrów kwadratowych mojego wielkiego tyłka, miałam ochotę wyżywać się na nich tłuczkiem do mięsa jak na jakimś bardzo opornym kotlecie. Ale tę historię już znacie.

I oto w marcu, zupełnie nowa ja, lżejsza o blisko 30 kilogramów wypoconych w ciężkich bólach na treningach u Kasi Bigos, stwierdziłam, że mi mało. Chciałabym coś więcej. Bardziej. Mocniej. Padło na Pole Dance.

Na chceniu się skończyło bo Michał postawił mi weto na dorzucenie sobie kolejnych wieczornych jak to on nazywał „wyjść”.

Ja, jak to ja, jak się uprę to trudno mi wybić z głowy jakiś pomysł, więc wynalazłam sobie zajęcia o nieboskiej porze, jaką jest 7 rano. I ruszyłam w pewien piękny wiosenny poniedziałek do Lejdis Studio w Warszawie, mając głowę nabitą wyobrażeniami swojego gibkiego umięśnionego ciała oplecionego w profesjonalny sposób wokół rurki. No cóż. Jedyne co miałam nabite po powrocie to siniaki, w takich miejscach w, których nigdy nie wyobrażałam sobie, że siniaka można nabić.

Podejrzewaliście kiedyś, że można mieć siniaka na podbiciu stopy? Otóż można 😀

Kilka podstawowych spraw jeśli chodzi o rurkę:

  • Rurka wymaga siły! – tak! I to całkiem sporej! Ja przecież od sierpnia trenowałam siłowo, więc myślałam, że siłę mam. Okazało się, że miałam jej na tyle, żeby wykonywać jakieś upośledzone podrygi, które dla postronnego obserwatora wyglądały raczej jak atak padaczki a nie taniec na rurze 😀 Oczywiście w miarę regularnego uczęszczania na zajęcia siła ta wzrastała i teraz powoli, atak padaczki ewoluuje w coś tańcopodobnego 😀 Gdy mówię „taniec na rurze” nie mam na myśli wicia się wokół metalowego pala jak stripteaserka, mówię o wykonywaniu figur, combosów, przejść, płynnego przechodzenia od jednego elementu choreografii do drugiego.
  • Rurka wymaga cierpliwości! – ojj to była trudna lekcja dla mnie. Opanowanie najbardziej podstawowej rzeczy jeśli chodzi o rurę tak zwany invert czyli wskoczenie na rurkę tak by zawisnąć na niej głową w dół (jest to wyjście do wielu figur) zajęło mi blisko 2 miesiące. Długo nie mogłam się po prostu przełamać psychicznie, bałam się że spadnę na ten swój głupi łebek i skręcę kark, a potem napiszą mi na nagrobku „Wymyśliła se taniec na rurze, zamiast siedzieć w domu jak normalna matka, to ma!” Niestety na rurce nic nie wychodzi od razu, figury wymagają wielu powtórzeń by jako tako zaczęły przypominać chociaż to czym mają finalnie być. Są takie treningi, gdy nie wychodzi nic, nie należy się poddawać, tylko konsekwentnie próbować dalej, każdy kiedyś zaczynał!
  • Rurka boli – niestety większość figur na rurce polega na mocnym zaciskaniu różnych kończyn na niej, w niektórych figurach de facto trochę wisi się na skórze, a jak wiadomo skóra niezbyt dobrze znosi bliski kontakt z kawałem metalu, którym przecież jest rura. I stąd przechodzimy do kolejnego punktu:
  • Rurka może sprawić, że sąsiedzi zaczną się pytać czy mąż Cię bije – rurka siniaczy, z czasem jest tych siniaków coraz mniej i są mniej intensywne, ale aby skóra mogła się przyzwyczaić do regularnego „maltretowania” potrzebny jest czas. Niektóre sińce potrafią być naprawdę spektakularne i robić się w dziwnych miejscach, taki urok tej dyscypliny sportowej 🙂
  • Jeżeli coś w wykonaniu instruktorki wygląda zajebiście łatwo, to znaczy, że prawdopodobnie prawie umrzesz próbując to powtórzyć – nawet najbardziej skomplikowane figury w wykonaniu mojej instruktorki Marty wyglądają tak lekko i łatwo jakby kosztowały ją tyle wysiłku co zdmuchnięcie świeczki, niestety, w większości tylko tak WYGLĄDAJĄ. Ale nie warto się zrażać, bo wraz z praktyką zaczyna wychodzić coraz więcej i w końcu nadchodzi ten piękny dzień, gdy naprawdę udaje Ci się tę figurę powtórzyć. Satysfakcja jest wtedy ogromna!
  • Rurka leczy z kompleksów – pamiętacie jak kilka wpisów wstecz płakałam nad swoją obwisłą skórą na brzuchu? Przez większość zajęć na rurce paraduje się bez koszulki w specjalnym topie (staniku sportowym). Dlaczego? Dlatego, że brzuch jest bardzo dobrym punktem zaczepienia dla wielu figur i musi być nagi, by można się było nim dobrze zacisnąć na rurce. Dla mnie na początku pokazywanie brzucha było dramatem. Wstydziłam się okropnie. Ale z czasem zauważyłam, że nikt tak bardzo na ten brzuch nie zwraca uwagi, mniej zaczęłam martwić się wyglądam i jędrnością skóry, a bardziej obnosić się z widocznymi mięśniami 😀 Droga do pokochania mojego brzucha jest jeszcze długa, ale powoli się z nim zaprzyjaźniam 🙂 Na rurkę chodzi wiele kobiet przeróżnej urody i rozmiarów, wszystkie są piękne w tym co robią, jak walczą ze sobą, ze swoimi słabościami. Rurka wyciąga z każdej kobiety co w niej najpiękniejsze – siłę – która siedzi gdzieś głęboko w każdej z Nas – to ta siła sprawia, że potrafimy dać radę najgorszym przeszkodom, które są przed Nami. Warto ją w sobie odkryć.
  • Rurka zrobi z Ciebie „siłacza” a nie chudzielca – rurka wyrzeźbi Ci mięśnie, dlatego, że wszystkie figury wymagają jednoczesnej pracy wielu grup mięśniowych. Brzuch, nogi, barki, ręce. Moje rahityczne barki właśnie dzięki rurce zyskały trochę „mięska”.
  • Rurka poprawi Ci humor – na zajęciach z rurki będzie dużo śmiechu 🙂 Głównie z siebie jak 5 razy spadniesz na łeb, albo poprzestawiasz sobie kości. Taki kop endorfinowy ustawia na cały dzień.

Wiele z Was pyta mnie skąd czerpię na wszystkie swoje aktywności siłę? Z aktywności fizycznej właśnie!

Więc jeśli jeszcze się wahacie to piękne dupki w troki i na rurę marsz!

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Hej ho, hej ho, na rurę by się szło!

  1. Monika pisze:

    Mówią, że jeśli się bardzo chce to można 😀 fajnie czytać o pasji i ciekawych alternatywach dla zwykłej siłowni 🙂 mnie nie pociąga co prawda akurat ta durna aktywności, ale podziwiam i chętnie zobaczę kiedyś jak zasuwasz takiego krakowiaka lub innego oberka czy kujawiaka na rurze 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s