Tydzień Samotnej Matki – czyli z Roczniakiem nad morzem.

Plan był taki, że jedziemy nad morze we troje, na cztery dni. Skończyło się na tym, że zostaliśmy dni dziesięć, w tym pięć tylko we dwoje z Julkiem. To pierwszy raz kiedy zostałam z Małym sama na tak „długo”. Ciekawi jak udało mi się przeżyć i pozostać przy zdrowych zmysłach?

Przeżyć ten tydzień pozwoliła mi tylko moja ogromna odwaga, zwinność, zręczność, hart ducha oraz silna wola. Mądrzejsza o to doświadczenie, chciałabym się z Wami podzielić Młodzi Jedi, co warto mieć ze sobą, aby łatwiej było przeżyć nadmorski Tydzień Samotnej Matki.

  1. Podręczny zestaw do mordowania gargantuicznie wielkich pająków – pierwszej nocy po wyjeździe Michała, tuż przed położeniem się do łóżka, złapałam się na tym, że coś mi się nie zgadza w aranżacji wnętrza. Szybko omiotłam pokój wzrokiem i oto już wiedziałam co mi się nie zgadza. Na suficie siedział potwór. Wielki. Ogromny. Włochaty. Z wijącymi się nóżkami. Już miałam wizję bezsennej nocy spędzonej kuląc się w rogu pokoju ssąc ze strachu swój kciuk, ale przypomniałam sobie że mam Młode do obrony i wzięłam się w garść! Przystawiłam do sufitu pojemnik na żywność, którym poruszając strąciłam pająka, potem szybka akcja z przykrywką i gad został ujarzmiony. Zamknęłam szczelnie pojemnik, dla pewności przytrzasnęłam go jeszcze książką. Gdy tydzień później przyjechał Michał, pająk dalej czekał w pojemniku, i skurczybyk ŻYŁ. Michał kochający zwierzaczki wypuścił go na trawnik. Dobrze, że wyjechaliśmy stamtąd następnego dnia, bo na pewno gromadził ziomków by dokonać na mnie zemsty. Cenna lekcja dla mnie do zanotowania w notesiku – „Nie wyjeżdżać nad morze bez podręcznego miotacza ognia”.

2. Minimum pół litra alkoholu na każdy dzień samotności – ja jestem cierpiącą matką karmiącą, więc u mnie musiało wystarczyć piwo. Ale wszystkim niekarmiącym, polecam buteleczkę dobrej wódki. Dwie. Ewentualnie siedem.

3. Dobrej jakości stopery do uszu – stare powiedzenie mówi – „Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”, a ja mówię – „Dopóki nie słyszysz płaczu to nic się nie dzieje”.

4. Opakowanie środków na uspokojenie – nie żeby się narkotyzować, ależ broń boże!!! Ale powąchać, czule pogładzić opakowanie, poczuć między palcami idealną gładkość malutkiej pigułki. Eh. Rozmarzyłam się 😀

5. Pobliską knajpę dobrze zaopatrzoną w brzegi od pizzy i suche rożki do lodów – na wyjeździe, bez dostępu do kuchni, ciężko przygotowywać dziecku domowe posiłki, ciężko również ze stosowaniem metody BLW, ponieważ obcy ludzie krzywo patrzą na robiony przez dziecko bałagan. Naiwnie wzięłam więc na wyjazd dla mojego od zawsze antysłoikowego dziecka, nic innego niż właśnie – słoiki. Julek od pierwszej podanej łyżeczki szyderczo pluł mi nimi w twarz, wiedziałam już, że nic z tego. Zamiast słoików były więc brzegi od pizzy i rożki od lodów. Śniadania mieliśmy szykowane przez właścicielkę pensjonatu, podjadał tam biały ser i jajecznicę, odciążyło to chociaż odrobinę moje udręczone sumienie, które surowo karało moje faszerowanie Julka niezdrowym pożywieniem tego typu przez parę dni. Na szczęście drugiego dnia, odkryłam, że restauracja do, której chodziłam na obiady, serwuje całkiem dobre kaszotto z kaszy jaglanej. Szybko dogadałam się więc z kuchnią by usunęli z przepisu sól i tłusty sos i oto miałam zdrowe obiady dla Młodego.

A teraz na poważnie 😀 Poniżej krótka lista gadżetów, która przydała mi się podczas wyjazdu.

1. Woda termalna w sprayu „Uriage” – od pewnego czasu, nie stosujemy mokrych chusteczek, przerzuciliśmy się na suche bawełniane ściereczki moczone w wodzie, ale jak to w podróży, ciężko wozić ze sobą pojemnik z wodą, zdecydowałam się więc na wodę termalną w sprayu. Trafiłam na promocji w Superharmie na malutkie opakowanie, w sam raz do samochodu. Rewelacja! Na wypadki w czasie wielogodzinnej podróży coś wspaniałego. Świetnie radzi sobie podczas przewijania, ale i podczas sprzątania wielkiego bełta z fotelika samochodowego. Polecam!

2. Musy owocowe w tubkach „Hipp”, „Kubuś” – może żaden specjalny gadżet, ale u Nas bardzo się sprawdziły jako szybka przekąska na plaży, czy odwrócenie uwagi gdy akurat nie mogłam się z Młodym podzielić tym co akurat jadłam. Pomagały w czasie samochodowych histerii (absolutnie nie popieram podawania dziecku jedzenia w czasie jazdy samochodem, ale czasem po prostu inaczej się nie da).

3. Osłona plażowa – my korzystaliśmy z osłono-parasola firmy Tribord, kupionego w Decathlonie, w przypadku wyjazdu nad polskie WIETRZNE morze, moim zdaniem to absolutny must-have, by Cię po prostu nie zdmuchnęło razem z dzieckiem, oraz 25-kilogramowym mandżurem, który zapewne codziennie będziesz tachać.

4. Chusta / nosidło – gdy zostałam sama, absolutnie nie wyobrażałam sobie ciągnięcia ciężkiego wózka po plaży, trzymając jeszcze na dodatek w ręku torbę z kocem i mając na ramieniu zawieszoną osłonę. Do tego jakieś zabaweczki, pierdółeczki, przekąseczki i robi się naprawdę konkretny bagaż. Mi zdecydowanie łatwiej było wrzucić na plecy młodego w chuście czy nosidle, do ręki torba ze wszelkimi niezbędnikami i wio. Może nie było idealnie wygodnie i lekko. Ale na pewno lżej niż z wózkiem, dla którego jak wiemy piach nie jest idealnym podłożem.

5. TY – gadżet najważnieszy. Weź przede wszystkim SIEBIE. Gdy koleżanka poprosiła mnie o ten wpis, najpierw pomyślałam, że go po prostu nie zrobię, bo nie mam o czym pisać. Nie wpadłam na żaden genialny pomysł co to wziąć ze sobą, by samotny pobyt nad morzem z roczniakiem stał się bajkowym urlopem rodem z katalogów biur podróży. Wzięłam tylko to co niezbędne przy małym dziecku i czego właściwie używam na codzień.

Ale wracając, jeśli chodzi o podróże z dzieckiem to najlepszym i najciekawszym gadżetem, który pomoże Ci odpocząć i chociaż trochę dobrze się bawić, będziesz Ty sama! My nie mieliśmy nawet kupionych zabawek do piasku. Więc ja byłam dla Julka łopatką i grabkami. Nie wzięliśmy za specjalnie dużo zabawek, jechaliśmy przecież ledwie na parę dni i nie chcieliśmy się przeciążać, więc to ja byłam ulubioną zabawką i zajęciem mojego Syna. Najwięcej czasu spędził wspinając się po mnie na plaży. Mocząc stopy w morzu. Śpiąc na moich plecach w chuście podczas długich spacerów. Twoje Dziecko zawsze będzie najszczęśliwsze bawiąc się z Tobą. Zawsze wybierze Ciebie zamiast najwymyślniejszej zabawki czy gadżetu. Pamiętaj o tym 🙂

Udanych podróży!

P.S Dzieci na wyjazdach „rozregulowują” się. Bądź na to przygotowana i nie dziw się gdy Twoje śpiące do tej pory do 9:30 dziecko, nagle wstaje o 6. Z 2 godzin spania w ciągu dnia robi się 7. Dla nich zmiana klimatu to swego rodzaju szok, potrzebują czasu by się przystosować, chociaż Julek przez cały okres naszego pobytu, nie zdążył tego zrobić. Miał bardzo rozbite drzemki i kompletnie poprzesuwane pory wstawania czy zasypiania na noc. Nic nie mogłam na to poradzić choć przyznaję wielokrotnie miałam ochotę napoić go wywarem z maku. Ewentualnie jakaś mała wódeczka. Albo chloroform.

 

Reklamy

4 myśli w temacie “Tydzień Samotnej Matki – czyli z Roczniakiem nad morzem.

  1. Magda pisze:

    Woda termalna w sprayu! Jest Pani genialna!! My w domu nie używamy mokrych chusteczek, tylko wody i wacików, brudne ręce i buzię myjemy pod kranem. A w drodze, no cóż. Waciki są, gdyby była woda w pobliżu, ale ostatnio (dziecię raczkuje) jakoś jest większa potrzeba wycierania rąk i buzi i co? Ech, mokre chusteczki, którymi ja sama bym nie chciała się wycierać! Ale czasem trzeba… A tu??? WODA TERMALNA! Takie to proste! Mało tego! Mam w domu i nie używam! WIELKIE DZIĘKI!! 😀

    Polubienie

  2. Monika pisze:

    O matko, tego pająka to boję się prawie jak niedźwiedzi z gór :/ ciekawe, czy Twój sposób by podzialal na większy gabaryt 😉 my świeżo po wyjeździe tygodniowym z prawie roczniakiem, tylko w góry właśnie. U nas też musy, chusta no i mama must have. W drodze ratowały nas książeczki i banki mydlane. Woda termalna i mnie zaskoczyła, świetny pomysł!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s