Dzień Dziecka książkami stoi.

Oto mój wielki coming-out. Jako dziecko i młoda dziewczyna byłam strasznym molem książkowym. Lubiłam zagrzebywać się w łóżku i do późnych godzin nocnych czytać wspaniałe historie, którymi żyłam potem przez wiele dni, miesięcy… Niektóre utknęły we mnie na lata, by stać się podstawą mojego dzisiejszego podejścia do życia.

Gdy urodził się Julek wiedziałam, że są takie książki z, którymi chcę by dorastał. Teraz jest jeszcze na to trochę za malutki, ale nie mogę się już doczekać, naszych wspólnych wieczorów przy czytaniu. Mam nadzieję, że odziedziczył po mnie ten gen mola książkowego.

Od jego pierwszych dni, kolekcjonuję powoli jego biblioteczkę. Dzisiaj, chciałabym przedstawić Wam kilka pozycji z niej. Niektóre to kartonowe książeczki, inne pełnowymiarowe historie, a nuż, może kogoś zainspiruje by sprawić swojemu Maluchowi spóźniony prezent na Dzień Dziecka?

Mały Książę dla najmłodszych z ilustracjami autora, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak – kilkustronicowa niepozorna, kartonowa książeczka, z pięknymi ilustracjami. Jest oczywiście ogromnym skrótem całej historii, ale każda strona opisuje kolejne etapy podróży Małego Księcia, przekazuje najważniejsze wątki i to najpiękniejsze przesłanie, że oczy są ślepe, trzeba szukać sercem. Na tylnej okładce jest zdanie „Na tę ponadczasową historię, nigdy nie jest za wcześnie”. Trudno się nie zgodzić.

 

IMG_6310IMG_6311

Seria „Obracanka”, wydawnictwo Wilga – my akurat z tej serii posiadamy tytuł „Kolory” – bardzo porządnie wykonana książeczka ze zwierzątkami na każdej stronie. Każde zwierzątko ma inny kolor z obu stron, zwierzątka można obracać i w bardzo kreatywny sposób zaznajamiać dziecko z kolorami, nazwami zwierząt, odgłosami jakie wydają

IMG_6308IMG_6309

Soledad Bravi, „Księga Dźwięków”, Wydawnictwo Dwie Siostry – klasyczny już hit wśród mam niemowlaków i nie tylko! Zajęcie na długie chwile, świetna zabawa dla całej rodziny, nie jest to sztampowa książeczka, zawiera sporą dawkę humoru, moi faworyci to „Ślimak nic nie robi tylko elegancko porusza czułkami” oraz „Gniazdko elektryczne robi NIE” – razem z Julkiem zawsze mamy ubaw przy czytaniu.

IMG_6306IMG_6307

Rufus Butler Seder, Gallop – a scanimation picture book – bardzo pomysłowa książeczka z obrazkami trójwymiarowymi, które przy przewracaniu stron się poruszają, my mamy akurat wersję z poruszającymi się zwierzętami. Ktokolwiek na to wpadł był genialny. Książeczka jest po angielsku, ale Julkowi to nie przeszkadza wpatrywać się jak zaczarowany w ruszające się grafiki. Odstraszać może trochę cena, ja zapłaciłam za nią ponad 60 zł, ale moim zdaniem warto.

IMG_6304IMG_6305

Seria Akademia Mądrego Dziecka, Edukacyjny Egmont – u Nas z tej serii jest póki co pozycja Zwierzęta i zwierzątka, chrześnicy Michała sprawiłam książeczkę o liczeniu z tej samej serii. Zwierzęta i zwierzątka mają akurat bardzo kreatywnie wycięte pierścienie w miejscu nozdrzy zwierząt, przedstawionych na kolejnych kartach książeczki. To co mnie szczególnie zachwyciło to rewelacyjne wierszyki autorstwa Zbigniewa Dmitroca.

IMG_6302IMG_6303

J.K Rowling, „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, Media Rodzina – ostatnie cudeńko, które Julek dostał od pozytywnie ześwirowanej Cioci na roczek, nie jest to zwykłe wydanie, lecz przepięknie ilustrowane przez Jima Kay. Prezentuje się wspaniale. Gruby papier, który uwielbiam wąchać po nocy bo wydziela ten sam zapach którym lubiłam się narkotyzować przy wizytach w księgarni. Nie jest to skrót historii. To pełnowymiarowa książka. Jest powodem dla, którego chciałabym by Julek już był większy bo doczekać się nie mogę tego wspólnego odkrywania Świata Magii. Mam nadzieję, że pojawią się też kolejne ilustrowane tomy.

IMG_6300IMG_6301

Emilia Dziubak, Rok w lesie, Nasza Księgarnia – na koniec prawdziwa perełka. Kartonowa duża książka, z niezwykle szczegółowymi ilustracjami. Można godzinami przy niej siedzieć i opowiadać Dziecku co się dzieje na każdej ze stron. Każda kolejna karta pokazuje tę samą scenę w lesie, tylko w różnych miesiącach roku. Ilustracje są cudowne. Naprawdę nie można się napatrzeć.

IMG_6298IMG_6299

Tyle się dzisiaj mówi, że dzieciaki są pokoleniem ekranów. A ja się nie zgadzam. Więc zamiast adaptować Julka do ekranów, będę go przyzwyczajać do książek. Niech to z nimi przesiaduje godzinami w ręku zamiast z tabletem, czy przy PlayStation. Na ekrany się jeszcze w życiu napatrzy.

Zainspirowani? To pędem do Księgarni!

 

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Dzień Dziecka książkami stoi.

  1. Aga pisze:

    Przypadkowo trafiłam na Twój blog kilka dni temu, przeczytałam kilka wpisów i powyższy zainspirował mnie do zakupów „czytelniczych” dla mojego roczniaka :). Właśnie przyszły w paczce i „Księga dźwięków” zrobiła na nim piorunujące wrażenie – dzięki! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s