Hej ho, hej ho, na rurę by się szło!

Co tu owijać w bawełnę, po porodzie dostałam wścieklizny. A raczej mój wewnętrzny motyl dostał wścieklizny w myśl wersetu z piosenki – „Motylem byłam, ale przytyłam….”

Czytaj dalej

Reklamy

Na 45 minut, znowu stać się Dzieckiem – czyli wizyta w Teatrze Niewielkim.

Nie jestem z tych nawiedzonych Matek co chcą angielskiego uczyć kilkumiesięczniaki i puszczają Mozarta noworodkom co by były „inteligientniejsze”. Do ostatniej środy pójście do teatru z Roczniakiem, też wydawało mi się czymś raczej abstrakcyjnym.

Czytaj dalej

Dzień Dziecka książkami stoi.

Oto mój wielki coming-out. Jako dziecko i młoda dziewczyna byłam strasznym molem książkowym. Lubiłam zagrzebywać się w łóżku i do późnych godzin nocnych czytać wspaniałe historie, którymi żyłam potem przez wiele dni, miesięcy… Niektóre utknęły we mnie na lata, by stać się podstawą mojego dzisiejszego podejścia do życia.

Czytaj dalej