Skrzydła.

Nie wiem jak zacząć ten tekst. Nie znajduję słów. Zdań które nie będą zbyt proste. Tyle chciałabym powiedzieć, tyle wyrazić, a jednocześnie mam wielką pustkę w głowie.

Ciąża trwa 9 miesięcy, ale tak naprawdę wiem, że czekałam na mojego Syna prawie 26 lat swojego życia. I wciąż, całe to oczekiwanie nie przygotowało mnie na przywilej stania się Jego Mamą. Nie spodziewałam się. Nie mogłam się przecież spodziewać, przygotować. Na to nie da się przygotować.

Gdybym chociaż miała jakiejś najmniejsze chociażby pojęcie, gdybym mogła wyobrazić sobie ciepło jego malutkiego ciała, zobaczyć rozpromienioną w uśmiechu buzię, albo jak marszczy brewki gdy w skupieniu rozpracowuje zabawkę, wiedziałabym od razu, że to jest właśnie to do czego zostałam stworzona. Właśnie to jest esencja mojego życia, sam kwiat szeroko pojętego wszelkiego sensu. To dla tego żyję.

To jest taki rodzaj miłości, który odgradza Cię od wszystkiego, nieistotne jest już nic, wszystko co spieprzyłeś w życiu nagle kończy się na tej małej osóbce, której perfekcyjność wymazuje wszystkie strony z Twojej historii życiowej, które spisane są nie tak jak chciałeś. Nagle przestają być istotne wszelkie błędy, idą w zapomnienie porażki. Może jeszcze tego nie wiesz, ale ta mała kulka, w skórze z Twojej miłości, z paznokietkami wielkości ziarnka ryżu, z zaciśniętymi powiekami, które niedługo otworzą się tak szeroko i będą patrzyć tak na Ciebie jak nie patrzył jeszcze nikt, to jest Twoja przyszłość. Jeśli jeszcze do tej pory nie znalazłeś swojego sensu, on jest tutaj właśnie. Każdy dotyk tych małych rączek redefiniuje wszystko czego doznałeś do tej pory w swoim życiu. Chcesz się poddać, i choć masz wrażenie, jak bardzo jesteś słaby, to wiesz, że nic nie czyni Cię silniejszym, niż bicie tego malutkiego serduszka, którego słuchałeś do tej pory tylko przez głowicę od USG. Jak szept oswajający burzę, piórko kruszące skałę.

Wszystkie te dni, kiedy patrzyłeś na świat jak przez szybę, gasną teraz, gdy w blasku gwiazd, mrugasz tak bardzo zdziwiony jak do tej pory mogłeś żyć bez tego światła, otoczony mgłą. Nagle niebo jest jak nowe, a żaden z biegunów nie jest już na swoim miejscu.

Świat zyskał ostrość, wszystko jest proste, widzisz to jak na dłoni.

I choćby nie wierzył w Ciebie nikt, masz już miłość, która uwalnia Cię od wszystkiego.

Nawet oddychanie jest łatwiejsze.

Nagle, każdego dnia w lustrze zaczynasz widzieć osobę, którą zawsze chciałeś być, masz już światło, które poprowadzi Cię do domu.

A te skrzydła, które stłamsił w Tobie kiedyś los, wracają na miejsce.

I znowu możesz latać.

 

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Skrzydła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s