Keep calm, I’m a babywearing instructor.

Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że będę dyplomowanym Doradcą Noszenia Dzieci w chustach i nosidłach miękkich – obśmiałabym.

Ba! Gdyby w ogóle ktoś mi powiedział, że zamierzam wiązać się ze swoim dzieckiem w kilkumetrową szmatę i  jeszcze płacić za to ciężkie pieniądze odesłałabym na kontrolę do psychiatry.

A tu proszę! Jak zwykle moje oczekiwania swoje, a rzeczywistość macierzyństwa swoje.

Po tych blisko 10 miesiącach noszenia, mogę powiedzieć tylko tyle, jak kiedykolwiek mogłam wyobrażać sobie swoje życie jako matki niemowlaka bez chusty?? Jeżeli dzisiaj ktoś by mnie zapytał bez jakiego elementu wyprawki nie mogłabym przeżyć odpowiedź jest tylko jedna – bez chusty. No dobra. I bez cycka. Ale nie wiem czy cycka można traktować jako element wyprawki 😀

Cieszę się, że buntowniczki chustowej krzyczącej „Gdzie ja tam do tych ześwirowanych bab?” stałam się jedną z najbardziej rozentuzjazmowanych chustoświrek. Wielki sceptyzm, przerodził się w wielką pasję, wielką na tyle, że pchnęło mnie to w kierunku dokształcenia się – by przekazywać miłość do noszenia dalej.

Napawa mnie wielką dumą, że udało mi się spełnić to marzenie i uzyskać uprawnienia, z którymi mogę pomagać innym mamom. Mamom, które może tak jak ja kiedyś, chcą bliskości z dzieckiem, ale nie za bardzo wiedzą od której strony się do tego noszenia zabrać.

Dzięki noszeniu moje macierzyństwo zyskało inny wymiar – jest łatwiej, wiadomo, wolne ręce, spokojniejsze dziecko, ale abstrahując od tego, nie wiedziałam, że w uczuciach, których doświadcza się podczas noszenia można się tak zakochać! Kocham nosić, i kocham to, że noszenie pomaga mi trochę zwolnić upływający zbyt szybko czas – gdy jesteśmy zamotani to tak jak byśmy byli znowu jednym organizmem – uwielbiam spokój, który przynosi wtulone w Ciebie dziecko, pewność, że wszystko będzie ok.

Dla mnie chustowanie to nie tylko świrstwo, to więź.

Może w oczach niektórych przesadzam, może to tylko stos szmat, może to tylko marketing lecz ja jestem wdzięczna, że są, że otulają moje dziecko tam gdzie nie sięgają moje ręce, że koją smutki i ocierają łzy, że tworzą nam przestrzeń, taką tylko dla Nas.

Więc, jeżeli ktoś z Was trochę się szamocze, dobre rady wszystkich wkoło zagłuszają Wasz instynkt – odezwij się do mnie i spotkajmy się na konsultację. Obiecuję nie stosować żadnych uniwersalnych rozwiązań, nie decydować za Ciebie co jest czarne, a co białe – po prostu pokazać Ci, że może być łatwiej. Kto wie, może noszenie stanie się też Twoją pasją?

Warszawo i okolice, dajcie się zamotać!

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s