Posted on 6 komentarzy

Mamo, świetnie sobie dajesz radę!

Julek ma już prawie 10 miesięcy, więc już się prawie przyzwyczaiłam do tego w jaki sposób odnosi się bliższe i dalsze otoczenie do młodej matki. Świetnie kojarzę top 5 „dobrych” i „złotych” rad. W lot dokańczam mądrości starszych pokoleń gdy tylko usłyszę ich początek padający z ust kogoś z kim rozmawiam.

Ale wiecie co mnie dzisiaj uderzyło? Przez blisko 10 miesięcy, prawie rok, kilkaset dni, nie usłyszałam od nikogo ze swojego najbliższego otoczenia, że dobrze sobie radzę.

Serio.

Nie żebym szukała poklasku, żeby mnie ktoś wychwalał pod niebiosa poczynając od świtu i kończąc o północy, ale kurde, żeby tak przez tyle czasu ani razu nikt zupełnie nic?

Ostatnio jedna z forumowych koleżanek oznaczyła mnie w komentarzu na Facebooku, pisząc, że mnie podziwia, że tyle ogarniam. Blog, dieta, treningi, chustomeety, szycie, szydełkowanie, 10-miesięczniak na głowie, jego Ojciec na głowie (Julek to czasem pikuś w porównaniu z Pierogotatą :D) – moją pierwszą myślą, gdy przeczytałam te pochwały było „Co ona gada? Podziwia? Mnie? Mnie wiecznie rozmemłaną, z bałaganem, pełnym naczyń zlewem, koszem pełnym prasowania, który stanowczo zbyt dawno nie widział dna?”

Na szczęście to była tylko pierwsza myśl, bo za chwilę była kolejna – „Cholera, ona ma rację!”

To naprawdę ja! Ja Pierogowa daję radę! Dziecko nakarmione, czyste, przewinięte, szczęśliwe, w domu trochę bałagan, ale póki co nie wybuchła z tego powodu żadna bomba, a ja mam trochę czasu jeszcze by realizować swoje małe zajawki, mini wyzwania, które sprawiają, że na koniec dnia przykładam głowę do poduszki z uśmiechem.

Nie umiałam spojrzeć na siebie z tej perspektywy – wręcz przeciwnie – często miałam wrażenie, że nie ogarniam, że w domu syf, gotowaniem zajmuje się Michał, a ja zamiast jak przykładna Matka Polka od świtu do nocy jeździć na szmacie wymyślam sobie „pasje”. Miałam nawet z tego powodu wyrzuty sumienia, że odsyłam faceta do kuchni, że obciążam go opieką nad Julkiem by sama wykroić sobie ten kawałeczek doby dla siebie. Myślałam, że z tego powodu jest ze mną coś nie tak jako matką, kobietą, partnerką.

Ale to nieprawda!

Naprawdę skopuję dupsko temu całemu macierzyństwu! Jeszcze mnie nie złamało, mało tego dodaje mi skrzydeł! Czy coś ze mną nie tak? 😀

Więc jeżeli, droga Młoda Mamo wydaje Ci się, że wszystko robisz nie tak, a obok nie ma żadnej dobrej duszy, która powiedziałaby Ci jak bardzo wymiatasz, to mówię Ci to ja!

Jesteś zajebista! Utrzymujesz przy życiu drugiego człowieka (nawet więcej tych człowieków jak masz więcej dzieci :D), znając życie jesteś też jak taki wielki ludzki thermomix, sprzątasz, gotujesz, pierzesz, zmywasz, prasujesz, psa wyprowadzasz, karmisz kota, znajdziesz nawet chwilę by przytulić się do męża.

Znajdź sobie chociaż te parę minut dziennie, przysiądź wygodnie na fotelu, z kubkiem ulubionej herbaty, puść dobrą płytę- i nigdy nie wątp w to, że jesteś niezastąpiona i warta podziwu za każdy dzień.

Przytul się dzisiaj do poduszki z uśmiechem, bo super sobie radzisz! Niech uśmiech Twojego dziecka potwierdza Ci to codziennie 🙂

6 thoughts on “Mamo, świetnie sobie dajesz radę!

  1. Bo jesteś super!
    Też Cię podziwiam. Odkryłaś pasje i się nią zajęłaś.
    Ja odkryłam zbyt późno, przegapiłam moment, do tego presja z zewnatrz i wpadłam w pułapkę.
    Po cichu zazdroszczę.

    1. Z każdej pułapki można się wydostać! Trzymam kciuki i dziękuję za miłe słowa 🙂

  2. Podtrzymuje moje zdanie ze Cię podziwiam 🙂

    Co więcej fajnie motywujesz do tego by ruszyć swoje życie z miejsca.

    Nasze życie się zatrzymało jakiś czas temu przez chorobę O. a Twoja fajna energia między innymi rusza mnie z miejsca , kopie by żyć dalej i zrobić coś dla siebie.

    Dziś tym postem trafiłaś w punkt. Bo dziś się czułam beznadziejną mamą.

    A.

    1. Ja też czasem tak się czuję, ale dla dzieciaków musimy brać się w garść 🙂 Jesteś super Mamą! Gdybyś kiedykolwiek czuła że jest inaczej daj znać, zawsze mogę wpaść i skopać Ci tyłek 🙂

  3. Laska! Z ust mi to wszystko wyjelas. A wlasciwie w glowy 😉
    Podpisuje sie pod kazdym twoim slowem. Mlode mamy slyszą stanowczo za duzo krytyki i zlotych rad a za malo milych slow. A przeciez głaski gez nam są w zycju potrzebne, ba-nalezą nam sie 🙂

    1. Oczywiście że się należą! Póki co do tej pory moje macierzyństwo to była jedna wielka zjeba 😀 Bez przerwy ktoś mnie za coś opieprza 😀

Dodaj komentarz