Wyprawkowe niewypały, czyli 10 rzeczy, którymi wzgardził Dżulian.

Oto ja, będąc w jeszcze nie za bardzo zaawansowanej ciąży, dziarsko zasiadłam przed komputerem by zrobić szeroko zakrojony research internetowy i zdecydować, co temu mojemu Potomkowi będzie niezbędne od pierwszych dni życia. I w ten sposób w domu wylądowały drogami kurierskimi stosy tak zwanego gruzu. Ciekawi co z tego nie zostało zaakceptowane przez książęce jestestwo mojego Syna?

1. Łóżeczko – zdziwieni? Ja byłam bardzo! Przecież na wszelkich listach wyprawkowych łóżeczko króluje jako najbardziej podstawowy przedmiot niezbędny przy noworodku, nie wiem jak tam inne noworodki, ale Dżulian gdy tylko czuł materacyk pod miejscem gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę wpadał w dziki szał. Przez pierwsze 3 miesiące łóżeczko nie było używane WCALE. Nic. Nada. Nul. Zero. Teraz służy nam bardziej jako szafa i miejsce do przechowywania zabawek i nie wygląda by w najbliższej przyszłości wiele miało się w tej kwestii zmienić.

2. Smoczek – kupiłam, a jakże, nawet dwa (i tak dobrze, że tylko tyle, przynajmniej za dużo nie wydałam :D) urocze smoczki w stylu marynarskim z napisami „Kocham Mamusię” i „Kocham Tatusia” i rozczulałam się nad tymi smoczkami, siedząc w fotelu głaszcząc się po brzuchu wyobrażając sobie jak słodko będzie wyglądał Julek ciumkając je. BUAHAHAHAHAHA! Dobre sobie! Mam nową wersję przysłowia „Chcesz rozbawić Boga? Opowiedz mu o swoich planach” proponuję „Chcesz zobaczyć jak wszystkie Twoje wyobrażenia i oczekiwania obracają się w proch? Spraw sobie niemowlę” 😀 W królewskiej paszczy Juliana do tej pory nie jest akceptowane nic poza cyckiem, na próby zasmoczkowania otrzymywałam tylko zaszokowane spojrzenia wyrażające krótkie słowo „Ociulałaś?”

3. Butelka – patrz punkt wyżej, Her Royal Highness Paszcza Juliana negatywnie zweryfikowała rzecz znajdującą się w buzi jako nie-cycek – tyle w temacie 😀

4. Woombie – inaczej zwane kaftanem bezpieczeństwa dla niemowląt bo wygląda tak:

woombie

Magicznie miało sprawiać, że moje dziecię odpływać będzie w odmęty snu by pozostać tam na długie godziny. Była jakaś mowa o przespanych nocach…. Tia…. Długie godziny kończyły się na dwóch i pół, jak to u noworodka, więcej czasu to cudo spędziło w pralce, wielokrotnie obrzygane i umazane wydzielinami tylnej części tułowia niż na Julku…

5. Miś „Szumiś” – kolejna rewelejszyn która koiła i tuliła miliardy dzieci na świecie i jak zwykle damn it moje dziecko nie mogło być jednym z tych miliardów. Julek parę w płuckach ma, więc Misia był w stanie przekrzyczeć już od pierwszego dnia, nawet jak głośność szumu ustawiona była na maxa, Szumiś nie pomógł nam w niczym, nie ułatwiał zasypiania, nie przedłużał snu, teraz Julek się go boi 😀

6. Pościel i ochraniacz do łóżeczka – przeleżały w szafie pierwsze 6 miesięcy życia Pierożątka, teraz okazjonalnie używane bo mamy mały progress i Julek spędza w łóżeczku nawet jakieś 3 kwadranse w ciągu doby 😀

7. Gryzak z drewna klonowego Lullalove, żółwik – ubranko, piąstka, koło od wózka, cycuś mamusi, palce taty i mogłabym wymieniać i wymieniać, wszystko to jest fajne do gryzienia, ale jak już mamusia kupuje specjalnie przeznaczony do dziamgania gryzak wykonany z naturalnego drewna klonowego to to już do gryzienia się absolutnie nie nadaje! A gdzie tam! To się w ogóle do buzi bierze? Pfff… Stopa mamusi fajniejsza.

8. Chusta do karmienia piersią – rzecz może nie typowo wyprawkowa, ale wiele młodych mam rodzące pierwsze dziecko i krępujące się karmić piersią publicznie sprawia sobie taki wynalazek, wygląda to jak taki fartuszek, niewygodne i nieporęczne dziadostwo strasznie, jak Julian zyskał jako-taką kontrolę nad kończynami zaczął dostawać wścieklizny jak zarzucałam to na Niego w trakcie jedzenia, więc chusta do karmienia poszła w kąt.

9. Tetrowe pieluszki – materiałowe pieluchy same w sobie nam się akurat przydały i przydają do dzisiaj, chodzi typowo o tetrę, zrezygnowałam z niej na rzecz pieluszek bambusowych z takiego powodu, że tetra jest z natury szorstka, przy wycieraniu Małemu buzi gdy ulał czy jako przytulanka sprawdzała się słabo bo zwyczajnie obcierała delikatną skórę noworodka, bambus jest cudownie miękki i delikatny i o wiele, wiele, wiele bardziej chłonny niż tetra, więc jest w stanie pochłonąć różne wspaniałości które w ciągu dnia wydziela z siebie Potomek.

10. Plastikowy leżaczek „foczka” do wanienki – nie wiem co nam się z Pierogotatą we łbach uroiło żeby to kupować, przy noworodku wiadomo się nie przyda bo weź połóż na takim ustrojstwie noworodka, jak Julek już dorósł by tego leżaczko-fotelika używać siedząc w nim, cały ciężar jego małego ciałka spoczywał w dosyć strategicznym miejscu, na jego klejnotach rodowych…. Nie wiem kto profiluje te foteliki, ale my zafundowaliśmy Julkowi bytność w nim tylko raz i od tamtej pory stoi nieużywany.

A jak jest u Was? Co kupiliście jak się okazało całkowicie niepotrzebnie?

Reklamy

12 myśli w temacie “Wyprawkowe niewypały, czyli 10 rzeczy, którymi wzgardził Dżulian.

  1. Piszann pisze:

    Oooo tak „foczka” to niewypal zycia. Nie wiem kto to wymyślil i jaki mial cel…. Poza tym u nas niewypaly to rożek-becik, otulaczek i wszystkie gryzaki kupione jako gryzaki 😉
    W sumie bez łozeczka i okołołozeczkowych gadżetów tez moglibysmy sie obyc. Zvodnie z przeznaczeniem uzywane bylo przez pierwsze tygodnie i ostatni miesiac…

    Polubienie

    • pierogowamama pisze:

      Otulaczek też do dupsztala, kupiłam taki z motherhood na rzepy i chyba ani razu nie uzyłam bo jak mały był w okresie otulaczkowym to był za wielki, a jak zrobił się dobry to już nie chciał być otulany i o.

      Polubienie

  2. piraaanha pisze:

    u nas wkładka do wanny też okazała się niepotrzebna, Szumisia nawet nie kupowałam, bo żadne szumy nie działały nigdy na Młodego:) rożek przydał się, taak- do wszystkiego innego, niż jego przeznaczenie:D

    Polubienie

  3. Alka pisze:

    U nas niewypałem okazał się smoczek. Jak i przy pierwszym potomku 😉 ale oprócz smoczka również i butelka tym razem 😒 rzeczy typu woombie czy szumis nie kupowałam wcale. I chyba jednak dobrze 😉

    Ahhh…jeszcze coś. Inwestycji poczynić nie musiałam bo pościel już miałam ale kolderka była użyta dosłownie raz! Moje dziecko nie cierpi ciepła… Nawet gdy „pizga złem” ona śpi smacznie pod kocykiem.

    I tak właśnie przypomniał mi się niewypał którego nie miałam wcale przy starszaku. Śpiworek do spania….dżizas….cos to była za noc przeokrutna póki się nie zorientowałam że to śpiworek ja wkur….

    Polubienie

    • pierogowamama pisze:

      Haha 😀 No u nas śpiworek zaakceptowany, i przydatny, bo rozkopuje się okropnie! Ja jeszcze liczę na woombie przy drugim dziecku, przy Julku jednak późno zaczęłam go używać bo kupilam dopiero jak miał ze 2 miesiące a to się jednak najbardziej sprawdza przy noworodkach, może stąd niewypał 🙂

      Polubienie

  4. Ewels pisze:

    Mój synek jest z sierpnia, u nas tez niewypałem sa smoczki i szumis, chociaz szumis czasem sie przydaje ale bardziej do tego zeby zagłuszyć jak on spi zeby sie tak nie wybudzal od domowych hałasów 🙂 ale smoczków żadnych nie akceptuje, niewypałem także śpiworek, nie usnie w nim.
    Gryzak Lullalove jest hitem u mojej siostrzenicy i sama tez sie na niego czaję wiec mam nadzieje ze nie skończy sie tak jak u Was 😉

    Polubienie

  5. Olga pisze:

    Smoczki – jedyny raz kiedy dłużej go possał miał miejsce niedawno kiedy mój 13 miesięczny syn znalazł gdzieś zapomniany i wzgardzony rok temu smoczek 🙂
    butelki zaczęłam używać jednej do picia jak miał 7 miesięcy, jednej z trzech większych jak miał 11 miesięcy i go odstawiłam (musiałam tylko kupić nowe smoczki), pozostałe dwie leżą w szafie.
    leżaczek do wanienki, sprzedałam jako nówkę bo nawet go nie otwarłam
    rożka używałam rozwiniętego zamiast kołderki, bo był mniejszy 😉

    Polubienie

    • pierogowamama pisze:

      Ja mam całą półkę w szafce butelek! Próbowaliśmy wszystkich, tych najtańszych i tych najdroższych, nie chciał żadnej 😀 Teraz się już poddałam bo jest za duży by uczyć go butelki, ale uda mi się czasem nawet wyjść gdzieś wieczorem bo wytrzymuje bez cyca już 7-8 godzin nawet 🙂 Ale rożek kochałam, mam piękny z Colorstories w gwiazdki i bardzo mi było żal, jak wyrósł 😀

      Polubienie

  6. Jagna pisze:

    Łóżeczko, które kupiliśmy też nie było używane i służyło głównie za miejsce do trzymania zabawek. Jednak ostatnio Jaśnie Panicz już za bardzo się wierci i przekręca na boczki więc boję się zostawiać go na łóżku. Łóżeczko zyskalo więc funkcję kojca 🙂

    A z gryzakami to było tak, że musiały odleżeć swoje aż przyszła na nie pora i teraz są uwielbiane 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s