Macierzyństwo mi wszystko wyjaśniło.

Przez większość mojego życia przyszłość wydawała mi się być czarną plamą, pełną pytań na, które nie znam odpowiedzi, wątpliwości, nierozwiązywalnych dylematów.

Lwia część kobiet w moim wieku ma już to wszystko rozplanowane, wie co będzie jutro, za tydzień, pięć lat – są takie poważne, odpowiedzialne i pełne dystansu. Ja jeszcze do niedawna na pytanie „Kim Ty właściwie chcesz być w życiu?” czułam przeraźliwą pustkę w głowie, a gdy los układał coś nie po mojej myśli reagowałam dziecięcą złością i tupaniem nogami. Byłam wolną cząstką bezwładnie unoszącą się w przestrzeni, którą wiatr czasem zawiał tam, czasem gdzie indziej.

I jedziemy gdzieś, przed nami szary pas drogi, gra radio więc śpiewam razem z nim, czasem łapię w lusterku czułe spojrzenie Pierogotaty. Wzrokiem ogarniam migający za szybą krajobraz, jednocześnie kątem oka widząc jak wiercisz się w foteliku i rozmyślam dlaczego obrazek ten jako jeden z wielu ostatnio napawa mnie jednocześnie wielkim strachem i radością. Czy to możliwe by takie zwykłe codzienne momenty dawały poczucie życiowego spełnienia? Czy to tylko ja?

Zanim zostałam Mamą, obserwując innych rodziców miałam wrażenie, że dziecko uwiązuje, odbiera niezależność – i w swoim dwudziestoletnim egoizmie nie pojmowałam tej magii – bo wiecie – to nie chodzi o to, że moje życie ulega zmianie bo mam niemowlę w pełni uzależnione ode mnie – to ja jestem uzależniona od Niego. Od chwili gdy się urodził myśl o tym, że mogłoby go nie być sprawia mi fizyczny ból. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, mój umysł nie osiąga tego poziomu abstrakcji – świata w, którym nie ma Julka. Żyję z przymkniętymi powiekami bo Jego obecność świeci teraz tak mocno w moim życiu, że nie mogę otworzyć oczu.

Czasem mam ochotę krzyczeć do wszystkich kobiet – „Róbcie sobie dzieci! To jest niesamowite!” Niesamowite, że istnieje tak bezinteresowna miłość osiągająca wręcz stopień mistyczny, w całym swoim płytkim życiu nie wiedziałam, że potrafię na taką skalę poddać się drugiemu człowiekowi. Dopiero teraz nabierają dla mnie sensu słowa „Oddałabym za Ciebie życie” – bo oddałabym, gdy od znajomych, czy w radiu słyszę relacje o wypadkach, w których giną dzieci, albo historie prywatne o ciężko chorych maluchach moje serce za każdym razem rozpada się jak lustro roztrzaskane o podłogę na miliard kawałków na myśl, że coś takiego mogłoby spotkać Julka.

Macierzyństwo jest trochę jak choroba psychiczna, bo w jednej chwili leżę zmiażdżona lękiem, by w drugiej rozpływać się we wzruszeniu gdy zobaczę jak otwiera oczy by tylko upewnić się, że siedzę obok i z powrotem odpływa w spokojny sen. Gdy ukradkiem wycieram lecące łzy pękając z dumy bo udało mu się stanąć na czworaka… No co jest? Wydałam na świat życie i w zamian dostałam chyba trzecią jaźń. I zadziwia mnie sprzeczność tych wszystkich emocji, bo jak wytłumaczyć współistnienie w jednym umyśle nieskończonej miłości, wielkiego zmęczenia, wielkiej złości, całej ferii uczuć od tych górnolotnych i wzniosłych po najgorsze. A wyjaśnienie jest tak proste i zawiera się właśnie w jednym słowie – macierzyństwo.

Fortuna zatoczyła spokojne koło i wszystko jest na miejscu. Choć czasem narzekam i marzę o tym by po prostu móc wyjść i nie wrócić przez trzy dni, to wiem, że biegłabym z powrotem już po godzinie.

Choć czasem boli, że odeszli przyjaciele, że nagle wkoło zrobiło się pusto.

I nie troskam się już o przyszłość, o żaden dzień, wszystkie niewiadome są odkryte, posłusznie podstawiły się do odpowiednich wzorów – teraz wszystko jest jasne.

Uczucie podobne do zakochania, gdy nagle pewność spada na Ciebie jak ogień.

W tej jednej chwili dziwnego olśnienia fortuna zatoczyła koło i wszystko jest na miejscu. Oprócz mojego serca zapakowanego w skrzyneczkę, a klucz do niej tam gdzie jego miejsce – w małej rączce.

 

 

 

Reklamy

2 myśli w temacie “Macierzyństwo mi wszystko wyjaśniło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s