Mamo, Tato – idźcie na randkę!

Gdy w związku pojawia się Dziecko, zwykle przecież zaplanowane, wymarzone, wyczekane – często wraz z Nim pojawia się kryzys. Ale dlaczego? Dziecko powinno być przecież dopełnieniem partnerskiej miłości, nie przyczynkiem rozstań. Z czego to zatem wynika? Ze zbytniej niefrasobliwości mężczyzn czy ze zbyt wybujałych wymagań kobiet?

Dziecko – choć prawdziwy cud i najprawdopodobniej największe szczęście jakie może spotkać w życiu człowieka, przychodząc na świat przynosi jednak ze sobą swego rodzaju „skutki uboczne”.  Głównym z nich jest najzwyklejszy w świecie brak czasu, a wspólne spędzanie ze sobą czasu i to nie klikanie w komputerze z przeciwległych kątów pokoju, ale wspólne spędzanie ze sobą WARTOŚCIOWEGO czasu, ma jednak kluczowe znaczenie w pielęgnowaniu związku.

Nagle okazuje się, że nie ma kiedy porozmawiać, nie ma kiedy przytulić się do siebie, obejrzeć razem film, pożartować, pośmiać się, wziąć razem kąpiel, zjeść wspólnie nie krztusząc się jedzonym w pośpiechu obiadem – zaczyna brakować chwil na te drobnostki, które Was definiują, sprawiają że Wy to Wy.

Najważniejsze stają się potrzeby kogoś innego niż partner – to dziecko jest priorytetem – to by było najedzone, przewinięte i wyspane. Myślicie, że łatwo tak oddać komuś piedestał? Nie, to wcale nie jest łatwe.

Zaczynają się pretensje, o wszystko – brak snu dodatkowo podsyca do bezsensownych kłótni. Bałagan w domu, niewyniesione śmieci, śmierdzące mokre pranie zostawione w pralce bo ktoś zapomniał powiesić, pusta lodówka, zaczyna się od takich drobnostek by potem rozrosnąć się w awanturę o randze sprawiającej, że zaczynamy kwestionować sens związku. Do głowy przychodzą myśli o rozstaniu.

My, Kobiety często mamy tendencję do skupiania się na tym co negatywne owszem w domu bałagan, śmieci niewyniesione i to zatęchłe pranie…. Ale już nie pomyślimy, że Partner zapomniał o tych śmieciach bo akurat bawił się z dzieckiem? Że zignorował bałagan by wyjść z Nim na spacer byś Ty mogła wziąć kąpiel, że nie powiesił prania bo też potrzebował chwili dla siebie po ciężkim dniu w pracy. Same nakręcamy w sobie spiralę złości, zamiast po prostu porozmawiać.

Zdarza się, że jesteśmy zwyczajnie okrutne, narzekamy wkoło na Partnerów dajemy sobie nawzajem rady sortu „Nakarm dziecko i wyjdź z domu na cały dzień, niech zobaczy jak to jest”, dla Nas wszystko jest czarno-białe, ale kurczę, czyżbyśmy nie wiedziały z kim się związałyśmy? Czy naprawdę ten mężczyzna, przez tyle lat kochający, czuły, wspaniały, ten bez, którego życia nigdy nie byłyśmy sobie w stanie wyobrazić z dnia na dzień stał się jakimś obcym potworem nie dbający o potrzeby nikogo oprócz własnych?

Nie dajemy swoim Mężczyznom kredytu zaufania, to my jesteśmy Matkami, wiecznie niewyspanymi, zmęczonymi, wykończonymi fizycznie i psychicznie. Ich stan zwykle schodzi na drugi plan. Sama po sobie widzę  to i obserwuję, to ja miałam zły dzień, to ja nie spałam w nocy, a Pierogotata? Lenił się cały dzień przy biurku więc na pewno ma lepiej niż ja. A przecież wcale niekoniecznie.

Fundamenty związku nagle zaczynają kryć się pod gruzem przytłaczającej Nas codzienności, ciężko jest nam przyznać się przed sobą, że życie nie jest komedią romantyczną w, której wraz z różowiutkim bobasem odjeżdżamy we trójkę na puchatym jednorożcu w kierunku zachodzącego słońca.

Panowie oczywiście też nie są bez winy często jeszcze tkwią w średniowiecznym patriarchalnym postrzeganiu roli kobiety. On Pan i Władca pracuje i zarabia, więc Kobieta siedząca w domu z dzieckiem z automatu powinna stać się praczką, niańką, kucharką i sprzątaczką. „Ja pracuję, a Ty siedzisz w domu, zajmowanie się Dzieckiem to Twój psi obowiązek!” Myślicie, że to niemożliwe? Że w XXI wieku mężczyźni uważający, że kobieta powinna mieć łańcuch długi jedynie na tyle by starczył do kuchni nie istnieją? Owszem. Istnieją.

Dziecko w związku to prawdziwe tornado bo tak naprawdę zmienia się wszystko, a nam trudno się do tego przyznać. Wizje idealnego życia rodzinnego we trójkę nie pokrywają się z rzeczywistością. Przestajemy rozmawiać z Partnerem i kropla drąży skałę.

Drodzy Panowie – postawcie się czasem na miejscu żony/dziewczyny/narzeczonej – Matki Waszego dziecka, która bywa, że dzień w dzień nie ma kiedy zjeść kanapki, wypić kubka herbaty czy wyjść do toalety, zafundujcie jej czasem wyjście do restauracji we dwoje, pogadajcie, pośmiejcie się, zapytajcie czy nie miałaby ochoty wyjść z koleżanką na zakupy czy do kina – to naprawdę nie jest wiele! Nie wymagajcie by wchodząc do domu zastać na stole parujący obiad i żonę na kolanach pastującą podłogę.

Drogie Panie – spuśćcie czasem z tonu, nie piłujcie od wejścia męża/chłopaka/narzeczonego o niewyniesione śmieci czy niezapakowaną zmywarkę, świat się przecież nie zawali jak te śmieci postoją jedną noc dłużej. Dopuśćcie do siebie myśl, że On mógł mieć równie ciężki dzień jak Wy.

Pojawienie się Dziecka wywraca do góry nogami świat zarówno kobiety jak i mężczyzny i trzeba wypracować prawdziwe partnerstwo by to rodzicielstwo nie doprowadziło do rozpadu związku. Więc przejdźmy się czasem w butach partnera i dbajmy o siebie nawzajem! Częściej się przytulajmy i trzymajmy za ręce, częściej uśmiechajmy do siebie i pamiętajmy nawet w środku nocy, że to Dziecko wydzierające się teraz na Twoich rękach zrodziło się z Waszej miłości i że ona ciągle gdzieś tam jest, nawet gdy wydaje się inaczej.

 

Reklamy

2 myśli w temacie “Mamo, Tato – idźcie na randkę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s