Co robić gdy przygotowania przedświąteczne sprawiają, że dostajesz tyfusu plamistego?

Macie właśnie taki stan, że stoicie na środku kuchennego pierdzielnika zgrzytając zębami i zastanawiając się czym najpierw pizgnąć o podłogę: karpiem czy pierogami?

Stan w którym zamiast przedświątecznego ducha kochania kwitnie ślepa furia, sprawiająca że oczami wyobraźni widzicie malowniczo roztrzaskującą się o podłogę czaszkę męża, bo zamiast jodły kupił świerk?

Pragnienie wyszukania w Google czy istnieje coś takiego jak kieszonkowa piła mechaniczna i jakie są okoliczności łagodzące karę w przypadku zbrodni w afekcie?

Ten moment gdy wznosząc oczy ku niebu dziękujecie Wszystkim Świętym, że Wasz niemowlak jeszcze nie rozumie tego „ja pierdolę” wysyczanego między półkami sklepowymi.

Nic to!

Mam na to dla Was cudowny środek!

  1. Dla posiadaczy pulchniutkich niemowlaczków z puchatymi główkami
  • idźcie do miejsca przebywania pulchniutkiego niemowlaczka
  • wykorzystując znany już sposób sprawcie by się uśmiechnął
  • popatrzcie przez chwilę z rozrzewnieniem na tę uśmiechniętą tłuściutką kulkę co ten dołek w podbródku ma po Was
  • dla wzmocnienia efektu można powąchać główkę, pocierając nosem o puchate włoski

DZIAŁA NIE? MAGIA!

Jeśli nie działa, patrz punkt drugi.

2. Dla bezdzietnych, posiadających zamiast pulchniutkich niemowlaczków stworzenia nieco bardziej odrośnięte od ziemi lub dla tych na, których nie działa sposób pierwszy

  • Jedź do szpitala, nieleczony tyfus jest groźny dla życia! 😀

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s