Gdybym nie była Mamą…

Czasem lubię sobie pogdybać, jak wyglądałoby dzisiaj moje życie gdybym nie miała Julka?

Moja doba znowu miałaby 24 godziny.

Całe 24 godziny na oglądanie seriali.

I czytanie.

Jedzenie!

O Boże, tyle czasu na jedzenie! Nie w pośpiechu, nie krztusząc się każdym kęsem, zamierając gdy widelec głośniej szczęknie o talerz, w obawie czy czasem nie za głośno? Czy nie było tego słychać w sypialni?

Miałabym czysto w domu… Nie no dobra, nie przesadzajmy. Czysto to może bym nie miała, ale od walających się po podłodze zużytych pampersów to raczej byłabym daleka 😀

Rozkład dnia, nad, którym panuję JA!! Żadnego pilnowania drzemek, macania się po cyckach bo coś ciężkie i czy to nie już czas na mleko?! W panice wybiegania na spacer bo jak nie wyjdę teraz, to potem będzie już za późno, a jak nie wyjdę wcale to po domu przegalopuje się 4 Jeźdźców Apokalipsy – płacz, wrzask, histeria i zawodzenie.

Chodzenie na siku częściej niż raz dziennie, bo zawsze wszystko ważniejsze niż mój własny pęcherz.

Papierosy! O rety! Papierosek przy dobrym jazzie w słuchawkach i cichym szumie okapu, który służy do tego do czego ma służyć a nie do uspokajania wrzasków.

Już widzę w wyobraźni ten mój gładki brzuszek, płaski, a na nim ani jednego rozstępu, miękka elastyczna skóra zamiast sflaczałego worka.

Życie towarzyskie wychodzące poza rozmowy o kupach, cyckach, rzygach i różnych wydzielinach fizjologicznych ciała.

Ta wolność gdy możesz po prostu wyjść z domu nie zabierając ze sobą półtonowej torby z ośmiorniczkami, motylkami, pieluchami, sralalami które i tak się nie przydadzą ale i tak je bierzesz bo na wszelki wypadek!

Butelka wina z przyjacielem przy głupim filmie, gdy godzinami można się śmiać i gadać, nie zerkając co chwila z trwogą na telefon czy to już wracać trzeba?

Nie zasypiałabym co noc ze strachem, że w ręku dzierżę życie.

Nie budziłby mnie Twój uśmiech, to Twoje bobasowe „Abuuuuuuuuuuu”, które robisz z rozdziawionym buziakiem pokazując swój nowo nabyty kasowniczek.

Nie widziałabym jak rozjaśnia Ci się buźka gdy się śmiejesz, jak chichoczesz gdy ja pajacuję skacząc po pokoju wrzeszcząc „A KUKU!!”

Nie uczyłabym się każdego dnia jak być bardziej cierpliwą, czułą i kochającą – by być lepszą – dla CIEBIE!

Nie znałabym tego uczucia, gdy patrzysz na schowane w Twoich ramionach ciałko i wiesz, że trzymasz swój cały świat.

Nie żałowałam, nie żałuję i nie będę żałować nigdy, że jestem Mamą i cała wolność, papierosy i wino tego świata nie będą dla mnie warte tyle co jedna sekunda Twojego śmiechu.

Być Mamą takiego Syna to największy zaszczyt jaki mnie w życiu kopnął.

Każdego wieczoru kładąc się do łóżka, choćbym była najbardziej zmęczona, nie mogę się doczekać kolejnego dnia z Tobą. Naszych małych rozmów, łaskotek, gdy ja czytam książkę a Ty przewracasz mi strony, gdy dziergam na drutach a Tobie ślina cieknie na kłębek włóczki, gdy piszę na blogu a Ty się śmiejesz do mnie tymi diabelskimi oczkami z kablem od ładowarki w zębach. Zachwycam się Tobą w każdej minucie ostatnich 7 miesięcy coraz bardziej.

To już 7 miesięcy razem, już nie mogę się doczekać co będzie dalej!

Kocham Cię Synu!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s