Samochodem czy komunikacją? Czyli komunikacyjny survival w warszawskim Śródmieściu.

Długo zbierałam się do tego wpisu, pomysł na Niego miałam już dawno – opóźniałam jego publikację głównie z powodu obawy czy uda mi się go napisać beż używania niecenzuralnych słów i uwierzcie mi – było ciężko!

Na wstępie dodam, że prawo jazdy posiadam i jeżdżę aczkolwiek do Hołowczyca to mi daleko.

Jakiś czas temu, podczas piątej przesiadki w drodze do lekarza/na spotkanie z koleżanką/chustomeet stwierdziłam, że coś tu nie gra. Przecież mam samochód, stoi i kwitnie pod domem, nic tylko korzystać zamiast rozbijać się autobusami,  a że raz w tygodniu jeżdżę na zajęcia z fitnessu dla mam z dziećmi na drugi koniec miasta, szybko wcieliłam swój plan w życie.

Powiem krótko.

To był błąd.

Poniżej lista typów indywiduów, z którymi przyjemność miałam dzielić szosę:

Typ pod tytułem: „Jedziesz 50 w terenie zabudowanym??? BOŻE CO ZA LAMUSKA!” – jest to typ zdecydowanie najczęściej występujący, nie rozumiem, nie kumam i nie czaję po jaką cholerę wyprzedzać kogoś po to by za chwilę z piskiem hamować na czerwonym świetle, które przecież widać z oddali?? Tryliardy razy migano mi światłami, żebym przyśpieszyła -i się kutwa pytam, czy ja czegoś nie wiem i masz jakiś dodatek do zajebistości gdy po centrum miasta zapitalasz 70 albo i grubiej gdzie znaki wyraźnie wskazują 50?

Typ pod tytułem: „Jadę prawym pasem ale chciałbym skręcić w lewo, zajechałem Ci drogę?? Oj tam, oj tam…” – tutaj przytoczę sytuację, która ma w sobie również element z typu pierwszego, jadę sobie spokojnie lewym pasem przez skrzyżowanie (pas był zarówno do skrętu w lewo jak i do jazdy prosto), za mną jechało wielkie BI-EM-DABLJU, którego kierowca oczywiście był totalnie zbulwersowany że jadę ledwie 60, dodam, że kierowca ten miał zamiar skręcić w lewo, ja jechałam prosto -byliśmy już praktycznie na skrzyżowaniu, już mijałam sygnalizator świetlny i w tym momencie facet zamiast spokojnie poczekać aż ja przejadę prosto wyprzedził mnie z prawej po to by zajechać mi drogę i przede mną znaleźć się na lewym pasie. Ja oczywiście po heblach i stłuczki nie było, ale gdyby wtedy ktoś jechał za mną na bank wjechałby mi w tyłek.

Typ pod tytułem: „Co tak wolno parkujesz!!! Będę na Ciebie trąbił i trąbił to na pewno sprawi że zaparkujesz szybciej” – jak już wspominałam wyżej do Hołowczyca mi daleko i na ciasnych miejscach parkingowych radzę sobie średnio, zwłaszcza, że jeżdżę dużym samochodem, czasem potrzebuję czasu, żeby spokojnie zaparkować, ale najwidoczniej do małego móżdżku trabiącego buraka to nie trafia.

Piesi, którzy plączą się po tych ulicach jak połączenie zombie ze świętymi krowami – Dżizas – już jakiś czas temu to stwierdziłam – LUDZIE W TYM MIEŚCIE NIE UMIEJA CHODZIĆ – lezie to takie, i przy wchodzeniu na te pasy nawet nie spojrzy czy coś jedzie czy nie – człowieku, czy to ja mam za Ciebie pilnować żebyś nie władował mi się pod koła?

Ostatni i mój ULUBIONY TYP – „Jestem taki sprytny że rozkraczę swoje AUDI model tysiąc pięćset sto dziewięćset na środku pasa włączę awaryjne i pójdę w cholerę” – mieszkam w Śródmieściu więc ogólnie ciężko tu z miejscem parkingowym, bywa też ciasno (głównie właśnie przez idiotów zostawiających samochody na awaryjnych) – dlatego nie pojmuję co mają we łbach ludzie którzy zostawiają samochód na ŚRODKU PASA, tak, powtórzę na ŚRODKU PASA, włączają światła awaryjne i sobie idą jak gdyby nigdy nic! Dopowiedziałabym tu jeszcze kilka słów ale miało być cenzuralnie…

Po kilku doprawdy fascynujących godzinach które spędzałam na parkowaniu u siebie pod domem, jak niepyszna powróciłam do podróżowania komunikacją miejską, ale tu jakoś wcale nie jest lepiej….

Typ pod tytułem „Jestem gruba i leniwa więc pojadę sobie windą a Ty matko z wózkiem stój 20 minut i czekaj na swoją kolej” – niektórym to przejście się schodami naprawdę by się przydało….(nie żebym była złośliwa czy coś) 😀

Typ pod tytułem „Moja walizka od  Gucziego tudzież innego Lułi Witął nie będzie jechać z tym plebsem na schodach ruchomych, należy się jej przejażdżka windą, a Ty matko z wózkiem stój 20 minut i czekaj na swoją kolej” – a zwróć takiej uwagę to święte oburzenie…

Typ pod tytułem ” Wyszedłem sobie na rower to przejadę się z nim metrem” – nie rozumiałam, nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy wychodzą pojeździć na rowerze i pakują się z nim do metra? No do cholery!!! To na rower czy do metra? Jakieś zwiedzanie urządzacie temu rowerowi?  Zdecydujcie się!

Typ pod tytułem „Będę z daleka obserwował Twoje desperackie próby wsiadania do autobusu, oraz komentował ich technikę zamiast ruszyć zad i pomóc” – rzadko, naprawdę rzadko potrzebuję pomocy przy wsiadaniu z wózkiem do autobusu czy tramwaju, ale jak już mam problem i słyszę jak Pan obok komentuje „Bo teraz to te Matki źle wsiadają do tych autobusów” to mnie coś zalewa…

Przypadki gdy osoby do tego nieuprawnione korzystają z wind można by mnożyć i mnożyć, ostatnio zjeżdżając z wózkiem przy Rotundzie minęłam się z dziewczyną, która narzekała jakie to te windy niepraktyczne tutaj, takie wolne, stała z malutką walizeczką i czekała aż wysiądę by się do tej windy wpakować….Serio?

I to jest jak plaga… Już nie wspomnę o windach w centrach handlowych bo to temat na osobny wpis…

Nie wiem czy to kwestia wychowania, ale mi byłoby wstyd – nieraz gdy widzę nastolatka, albo młodą dziewczynę jadącą windą zastanawiam się, co takiego im przeszkadzało w przejechaniu się schodami ruchomymi by jednak tej windy nie blokować dla osób które jej faktycznie potrzebują? Nigdy, korzystając z komunikacji miejskiej nie korzystałam z wind nie będąc do tego uprawnioną. Never.

I przy jeździe samochodem i autobusem nabawiam się tylko nerwicy – przy tym pierwszym godzinę jeżdżąc z często płaczącym niemowlęciem szukając miejsca parkingowego, bo wszystkie są poblokowane przez cholera wie kogo, albo zastawione przez supersprytnych stosujących patent ze światłami awaryjnymi. Przy drugim użeranie się z jednak słabo dostosowanym miastem do potrzeb matki z wózkiem, która potrzebuje się przemieścić. Wielkie przejście podziemne przy Rotundzie z, którego często muszę korzystać bo to dojście do najbliższej mi stacji metra jest moim zdaniem dramatyczne – to windopodobne coś, które ma tempo ślimaka na kacu, i wydaje fantastyczny dźwięk o natężeniu startującego samolotu – umarłego z grobu by poderwał, a co dopiero śpiące niemowlę.

I jak tu jeździć tak by  jednak jakoś ocalić zdrowie psychiczne?

 

Reklamy

5 myśli w temacie “Samochodem czy komunikacją? Czyli komunikacyjny survival w warszawskim Śródmieściu.

  1. Kierowca pisze:

    Po przeczytaniu drugiego punktu totalnie odechcialo mi się czytać resztę. Zapoznaj się z kodeksem drogowym, a później komentuj zachowania innych kierowców. W tej sytuacji TY ZAWINILAS. Każdy kierowca mając możliwość poruszania się prawym pasem powinien na tym pasie się znaleźć, a nie jechać lewym, bo Tobie się tak podoba i tym samym stopowac inne osoby poruszające się dwuśladami.

    Polubienie

    • pierogowamama pisze:

      Pas był oznaczony zarówno do jazdy prosto jak i do skrętu w lewo. Szczerze wątpię by w kodeksie drogowym był zapis jakoby powinno się zajmować prawy pas, na następnym skrzyżowaniu skręcałam w lewo i chciałam wcześniej być na odpowiednim do tego skrętu pasie. Serio ja zawiniłam że facet wyprzedził mnie na skrzyżowaniu? Od kiedy to z kolei wyprzedzanie na skrzyżowaniu jest zgodne z kodeksem? Pozdrawiam.

      Polubienie

      • kierowca pisze:

        Naturalnie, że w kodeksie drogowym widnieje taki napis. Wszak w naszym państwie jest ruch prawostronny. 🙂
        Wydajesz się być osobą, która sądzi o sobie, że jest wszechwiedząca. Cóż, suprajs – nie jesteś.

        Polubienie

      • pierogowamama pisze:

        Jestem zobowiązana do trzymania się prawej strony, ale nie zawsze prawy pas jest wolny i również nie w sytuacji gdy szykuję się do skrętu w lewo…

        Szkoda czasu na jałową dyskusję, gdyż wydaje się drogi Czytelniku, że obracasz kota ogonem usprawiedliwiając zarówno wyprzedzanie na skrzyżowaniu jak i wyprzedzanie z prawej, dodatkowo zajechanie drogi i zmuszenie mnie do gwałtownego hamowania z malutkim dzieckiem w foteliku byle tylko udowodnić mi, że nie mam racji i w jakiś sposób ośmieszyć? „Wydajesz się być osobą, która sądzi o sobie, że jest wszechwiedząca” – wnioskujesz to po tym, że bulwersują mnie bezmyślni ludzie na drodze?

        Pozdrawiam.

        Polubienie

  2. KasiaS pisze:

    Mi się ostatnio przydarzył punkt 2gi i zgadzam się z Tobą „wszechwiedzącą” – manewr wyprzedzania z prawej, łamiąc przy tym ograniczenie prędkości, nie jest OK, a już tym bardziej nie w sytuacji, gdy wymusza na Tobie hamowanie. Fajny bitching, pozdrawiam z tzw. Mordoru gdzie też łatwo nie jest. Dorzucam do zestawienia jeszcze tych co im się śpieszy do pracy jak cholera, więc ładują się na skrzyżowanie na czerwonym żeby je zablokować (a nuż się k*rwa wcisnę!), następnie trąbią na prawo i lewo jakby sraczka ich w korku dopadła i chcieli wszystkim dać znać, natomiast jak już dojadą do biura, robią sobie kawę i sprawdzają fejsa.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s