Jak zostałam Masterchefem cz.2

Poprzedni wpis z serii „Pierogowa oraz jej przygody z wpychaniem w dziecko wszelkiej maści papek” zakończył się na bardzo ambitnym planie wprowadzania Dżulianowi kolejnych smaków warzyw, oraz rozpoczęcia wprowadzania owoców.

Jednak wydarzenia tego tygodnia, udowodniły mi, że mogę sobie wszelkie plany dotyczące podawania posiłków innych niż mleko z piersi mojemu dziecku, wsadzić głęboko pomiędzy moje bardzo zgrabne pośladki 😀

Czytaj dalej

Reklamy

Łatwe, proste i przyjemne gotowanie posiłków niemowlęciu.

Jeszcze długo, długo, dłuuuuugo przed rozszerzeniem diety Julkowi, bardzo ambitnie postanowiłam przygotowywać mu posiłki sama. Nie mam oczywiście nic przeciwko tak zwanej diecie słoiczkowej – wydaje mi się ona po prostu mało ekonomiczna (80g słoiczek marchewki kosztuje 3 zł, także ten….:D) dodatkowym argumentem przemawiającym za samodzielnym kucharzeniem jest fakt, że jednak faktycznie wiem co je moje dziecko.

Czytaj dalej